Wielkanoc 2015: okres Wielkiej Nocy - najważniejszego święta chrześcijan - obfitował kiedyś w różnorodne tradycje, obyczaje i obrzędy. Niektóre z nich przetrwały do dzisiaj, inne odeszły już w zapomnienie. Chcemy dziś niektóre z nich przypomnieć.

Palma dla zdrowia i urody

Obchody Świąt Wielkiej Nocy rozpoczynały się w Niedzielę Palmową, dawniej nazywaną także Niedzielą Kwietną lub Wierzbną - wierzba zastępowała u nas rzucane Jezusowi pod nogi liście palmy. Składające się z witek wierzby i udekorowane kwiatami czy różnokolorowymi wstążeczkami palmy po ich poświęceniu należało zawiesić w eksponowanym miejscu za obrazem albo nad wejściowymi drzwiami, żeby chroniły dom i jego mieszkańców przed nieszczęściem.

Reklamy
Reklamy

Jeszcze nie tak dawno znany był zwyczaj smagania się palmami: kto się pierwszy obudził w niedzielę palmową, mógł jej użyć do wysmagania śpiochów. Można to także było robić w drodze do kościoła, aby zapewnić sobie zdrowie i urodę. Dobrze było także połknąć jedną czy dwie bazie, żeby uniknąć chorób gardła i płuc.

W Wielki Piątek obowiązkowa kąpiel

W Wielki Piątek należało się wcześnie rano wykąpać - tego dnia woda w rzekach i potokach miała przed świtem właściwości uzdrawiające. Kąpiel strzegła przed chorobami przez cały rok, dlatego też każdy wyjątkowo wcześnie dbał o higienę tego dnia, nawet jeśli w innym czasie o myciu się niekiedy zapominał.

Pogrzeb żuru i śledzia

Trwający 40 dni post, który w dawnych czasach był traktowany dużo bardziej surowo, zdążył każdemu dać się we znaki.

Reklamy

Dlatego w Wielki Piątek odbywały się w niektórych rejonach Polski pogrzeby żuru i śledzia. Pogrzeb żuru zwykle polegał na polaniu zupą drzwi chałupy, w której mieszkała podobająca się chłopcom dziewczyna. Delikwentka z reguły z zadowoleniem wychodziła umyć drzwi i wówczas była sposobność do żartów. Śledzia, który już się zdążył uprzykrzyć, bo w ostatnim czasie jedzono go często, a właściwie jego szkielet z głową, wleczono na sznurku przez wieś, po czym zakopywano, czemu towarzyszyły przyśpiewki, zapowiadające rychły powrót mięsa na stoły.

Wielka Sobota była dniem - tak jak często i teraz - święcenia pokarmów. Nie były to jednak małe koszyczki, bo należało poświęcić wszystko, co miało być zjedzone w święta. Najpierw ksiądz chodził od domu do domu, później zaczęto nosić potrawy do Kościoła. Po powrocie ze święconką trzeba było koniecznie trzy razy odejść dom dookoła. Takie zachowanie pozwalało na odpędzenie złych mocy. Znane też były różne zabawy z wykorzystaniem jajek, np. turlanie czy stukanie się nimi. W zależności od sposobu upiększania jaj w koszykach wielkanocnych znajdowały się kraszanki, rysowanki, skrobanki czy pisanki.