Jakoś tak jest, że bardziej kochamy Boże Narodzenie. Kojarzy nam się z rozświetlonymi choinkami, kolędami i biednym, małym Dzieciątkiem, urodzonym gdzieś w stajni. Naśmiewamy się w gronie znajomych z "piosenek z dzwoneczkami", ale jadąc samochodem podśpiewujemy, gdy w radiu akurat pojawiają się jakieś "Jingle bells" czy inne "White Christmas". Pozostaje pytanie: kto chciałby po dwóch tysiącach lat świętować urodziny jakiegoś dziecka, gdyby to dziecko później nie zmartwychwstało?

Zmartwychwstał Chrystus, czy nie?

Odpowiedzi na to pytanie szuka wielu. Wyznawcy Judaizmu twierdzą, że nie, że to uczniowie wykradli ciało swojego mistrza, a potem rozpuścili plotkę. Agnostycy mówią, że nie ma na to dowodu, bo generalnie nie ma dowodu na istnienie Boga. Ateiści z politowaniem śmieją się z każdego, kto w Boga wierzy. Wyznawcy innych religii najczęściej nawet nie wiedzą, kto to był Chrystus. Dla wielu z nich Chrześcijanie, to ludzie sprzeciwiający się dogmatom ich wiary, co uznają to za wystarczający powód do mordowania. Pewnie, dlatego prześladowań i mordowania Chrześcijan na taką skalę jak w XXI wieku nawet Neron by nie wymyślił. 
Simone Weil powiedziała: "Kto mieczem wojuje ten od miecza ginie. Kto miecz odkłada - umiera na krzyżu". Chrześcijaństwo - takie prawdziwe - jest religią miłości. I religią krzyża.

Dowód na istnienie Boga

Niektórym wystarcza samo świadectwo uczestników zdarzeń wyczytane w Ewangeliach, ale inni szukają dalej i próbują dowód na istnienie Boga znaleźć.

Reklamy
Reklamy

Oceniają każde niemożliwe do wyjaśnienia naukowego zjawisko jako "cud". Cieszą się, jeśli naukowcy ocenią jakiś artefakt jako autentyczny. Świetnym przykładem jest Całun Turyński, którego prawdziwość próbują udowodnić lub podważyć naukowcy z różnych dziedzin, różnych krajów i różnych przekonań. Każdy jednak, kto poszukuje dowodu na to, że Bóg istnieje jest tak naprawdę agnostykiem. Może uczciwiej być ateistą i całkowicie wykluczyć jakiekolwiek siły wyższe. Nie można przecież twierdzić, że się komuś wierzy, jeśli jednocześnie szuka się potwierdzenia.

Logika też jest boska

Logika jest właśnie taka, boska, pisana z małej litery. Bo w tym wypadku nie pochodzi od Boga, lecz od człowieka, od jego rozumu. Nie można "wierzyć" w coś, co jest udowodnione. Wtedy nie jest już żadna "wiara", lecz pewność.

Reklamy

Wiara w zmartwychwstanie Chrystusa też nie może zostać jednoznacznie udowodniona, bo przestałaby być wiarą.

Głównym przykazaniem dla Chrześcijan jest przykazanie miłości, a kochać oznacza nie krzywdzić nikogo i wybaczać, gdy ktoś nas skrzywdzi. Każdy, kto zda taki życiowy egzamin może po śmierci liczyć na nieśmiertelność w gronie podobnych mu "sprawiedliwych". Rozumując po ludzku, logicznie, nie można się spodziewać niepodważalnego dowodu na istnienie Boga, bo wtedy cała ta - mówiąc językiem współczesnego korporacyjnego biznesu - "rekrutacja kandydatów" byłaby nieskuteczna. Skończyłoby się to podobnie jak w polskiej polityce: dużo pięknych obietnic, a po dotarciu na stołek wyłącznie poszukiwanie koryta.

Zmartwychwstać znaczy żyć

"O wyższości Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia" pisał i mówił Jan Tadeusz Stanisławski, satyryk kabaretu "Pod Egidą" w swojej "Katedrze mniemanologii stosowanej". Ciekawie pisał. Często na temat.

Wszystkim, dla których Wielkanoc nie jest wyłącznie kolejną okazją do obżarstwa życzę zmartwychwstania.

Reklamy

>>>> Czytaj: Święta Wielkanocne- Wielka Sobota

Speckomisja zajmie się podsłuchem w restauracji "Różana" #religia #katolicyzm #luksus