W ciągu ostatnich piętnastu lat miejsce zamieszkania, zmieniałem około 20 razy. Najpierw - w wieku już 25 lat wyprowadziłem się z domu rodzinnego. Ale zamieszkałem w tym samym mieście. Z dziewczyną. Potem wyjechałem do stolicy. Później była zagranica. Powrót. Znów emigracja. Kolejny powrót. Prace znajdowałem najróżniejsze. Żyłem w kilku miastach, w kilkunastu domach. Z różnymi ludźmi. Poznałem setki, tysiące ludzi.

Wyjazdy i nauka

Teraz wróciłem do domu rodzinnego (tymczasowo) i przeszedł czas na refleksje. Jak to się stało? Jak do tego doszło? Co z tego mam, że tak wiele razy zmieniałem miejsce zamieszkania, pracę, otoczenie? Kiedy skończyłem szkołę średnią zrobiłem sobie przed pójściem na studia, rok przerwy.

Reklamy
Reklamy

Pojechałem wtedy do Holandii - pracować na plancie. Przy kwiatkach. Było tam już kilku moich znajomych, to sprawę ułatwiało. Chciałem zacząć na siebie zarabiać. Poznać trochę życia. Inną kulturę. Ciężką prawdziwą prace. Wytrzymałem kilka miesięcy, po czym wróciłem i zdałem na państwową uczelnie - Politechnikę Radomską.

Wyjazdy i dziewczyna

Po roku znów zrobiłem sobie przerwę. Pracowałem w rodzinnym mieście fizycznie. Remonty, docieplenia, malowanie. Fotografowałem i malowałem artystycznie - jako że skończyłem kilka lat wcześniej szkołę plastyczną. Wtedy właśnie zamieszkałem z dziewczyną. Poszedłem na kolejne studia - tym razem dziennikarskie. Trzy lata mieszkaliśmy w Radomiu, dwa razy zmienialiśmy mieszkanie. Dziewczyna zrobiła maturę. Chciała iść do szkoły i wybrała warszawską szkołę aktorską Machulskich.

Reklamy

Przeprowadziliśmy się do stolicy. Zamieszkaliśmy na Sasanki. Ja pracowałem w księgarni na Dworcu Centralnym. Ona w knajpie na Chmielnej. Pracowaliśmy na czarno. Ona za studia płaciła. Jak powiedział właściciel wynajmując nam mieszkanie - życie w stolicy nie jest łatwe. Musieliśmy przeprowadzić się do mniejszego mieszkanka o niższym standardzie. Na Powiślu. Przynajmniej wszędzie bliżej.

Wyjazdy i przygoda

Jednak mnie ciągnęło gdzieś dalej. Po dwóch latach spędzonych w stolicy poleciałem do Irlandii. Polska właśnie wtedy dołączyła do Unii Europejskiej i praca w niektórych krajach stała się dostępna i legalna. Wreszcie zacząłem pracować na etacie, legalnie, za godziwe pieniądze. W wielkiej pralni chemicznej, później w cateringu w państwowych kolejach irlandzkich, w pociągu. Po paru miesiącach przyjechała do mnie dziewczyna i prawie rok żyliśmy w irlandzkim Cork, pracując i ciesząc się życiem. Jego w miarę wysokim standardem. Tym, że jesteśmy razem, że w końcu nie brakuje pieniędzy.

Reklamy

Że uczymy się nowych rzeczy i poznajemy nowych ludzi.

Znam wiele par z Polski, które dla jakiejś przyczyny rozstały się za granicą. Czy to poszło o sprawy ambicjonalne? Czy o finansowe? Czy to nowe środowisko miało tak zasadniczy wpływ na te związki? Czy wchodziły w grę osoby trzecie... I my się rozstaliśmy. Dziewczyna pojechała do USA, ja wróciłem do kraju. Pomieszkałem trochę w rodzinnym i znów mnie poniosło: tym razem do Anglii. Jako wykształcony dziennikarz, humanista, nie mogłem jednak znaleźć nic ciekawego w kraju... Pojechałem na wyspę by pracować jako opiekun osób niepełnosprawnych. Taka byłą jedyna pasująca do mojego humanistycznego profilu oferta. Skorzystałem.

Praca dziewczyna i powrót

Trzy lata w angielskim Gloucester, pracowałem jako opiekun. W różnych domach opieki. Z różnymi chorymi. Administrowanie leków, karmienia, pomaganie w codziennych aktywnościach. Bardzo duża ilość szkoleń i treningów. Wielce pouczająca praca. Za niezłe pieniądze. Wykonywana głównie przez emigrantów - Anglicy nie "palą się" do wykonywania tych zajęć. Po trzech latach poznałem przez Internet, dziewczynę, mieszkającą w Polsce. Odwiedziłem ją kilka razy i w końcu postanowiłem porzucić pracę i życie za granicą i wrócić do Polski, do tej dziewczyny. Tak zrobiłem. Zamieszkaliśmy w Warszawie na Pradze. Na starej Pradze Południe. Na ulicy Środkowej. Tam, gdzie kurierzy nie dowozili pizzy. Ze strachu. Ginęły im skuterki.

Przeprowadzki i własna działalność

Potem dziewczyna zmieniła prace i przeprowadziliśmy się na Saską Kępę, ulica Ateńska. Ja na początku pracowałem w firmie dbającą o zieleń miejską, potem wziąłem udział w projekcie Zostań w Polsce Swoim Szefem, - skierowanym do emigrantów projekcie finansowanym przez Unie Europejską. Sposób na założenie własnej działalności. Dofinansowanie wysokości 40 tysięcy złotych. Napisałem biznesplan, wziąłem udział w szkoleniach - zakwalifikowano mnie. Zostałem przedsiębiorcą.

Koło się zamyka

Trwało to rok. Rozstałem się i z tą dziewczyną. Na chwilę wróciłem do Radomia do rodzinnego. Potem jeszcze raz Anglia, jeszcze raz opieka w Bournemouth. Potem jeszcze raz UK - tym razem praca w hotelu, w Bognor Regis. Z różnych przyczyn wróciłem do kraju. Poszukałem pracy. Tym razem Piaseczno - firma kolegi. Praca fizyczna. Też rok. To było ostatnio. Teraz znów jestem w domu rodzinnym w Radomiu. Tymczasowo. Piszę do gazety Polonii amerykańskiej z USA Polski Express i - ostatnio - do Blasting News. Piszę bloga. Dorabiam tu i tam. Uczę się.

Mam dziewczynę i dwójkę dzieci

Chciałem w tym tekście pokazać jak skomplikowane mogą być losy człowieka. Jeszcze przez 40 rokiem życia. Jak wiele mnie to wszystko nauczyło. Ale też jak wiele czasu straciłem na ową tułaczkę. Poszukiwanie pracy, miejsca, miłości i sensu życia. #Unia Europejska #szkoła #emigracje