W Polsce nie ma pracy. To zdanie słyszę niemal codziennie. No cóż, może atrakcyjnych stanowisk teraz jest mało, ale prawdziwych profesjonalistów też nie jest dużo. Cenna kadra nie ma się czego bać i może sobie pozwolić na wybór pracodawcy. Wówczas twarzą placówki jest ogłoszenie o pracę. I tu zaczyna się problem: emotikony, dziwne obrazki, niedorzeczne żarty, błędy językowe i nawet kłamstwo. Szanowny panie pracodawco, zobaczył pan siebie w tym tekście? Najwyższy czas pouczyć się na błędach!

Od pół roku regularnie przeglądam oferty pracy z różnych branż. I oto moja lista najgorszych pomyłek w ogłoszeniach.

5. Na ostatnim miejscu: emotikony i zwracanie się na "ty"

Szczerze, kiedy czytam podobne ogłoszenia, widzę firmę, której nie szanują zarówno pracownicy, jak i osoby zarządzające.

Reklamy
Reklamy

Nie tylko ja mam takie skojarzenie. Większość mojego otoczenia traktuje podobne oferty jako pracę dorywczą. Na rozmowę kwalifikacyjną te osoby idą tylko w sytuacji kryzysowej, z już podjętą decyzją, by zwolnić się w najbliższym czasie i znaleźć sobie inną, lepszą pracę. Pozostali podobne ogłoszenia po prostu ignorują

4. Na miejscu czwartym: dziwne tytuły oraz ilustracje "na bogato"

Moje ulubione krzykliwe nagłówki to:

"Pilnie poszukiwany / a mężczyzna / kobieta z jajem" (dlaczego tylko z jednym?)

"Szukasz pracy? Właśnie ją znalazłeś!" (Czyli jest im obojętnie, kogo chcą zatrudnić?)

"#praca dla wybranych / Zostań VIPem" (Wybranym przez kogo? VIPem jakiego środowiska?)

Co dotyczy zdjęć ludzi kąpiących się w pieniądzach lub innych dzieł Photoshopa... są po prostu żałosne.

Reklamy

3. Benefity

Same w sobie są one dobre. Ale jeżeli karta Multisport czy bilet miesięczny na komunikację miejską są jedynym atutem oferty? Niepoważne. Przynajmniej taki wniosek nasuwa się ze zbyt aktywnego akcentowania możliwości otrzymania benefitu.

2. Kłamstwo

Jeśli w miejscu publicznym zapytam o to, czy ktoś był okłamany w kwestii warunków finansowych, to założę się, że zobaczę las rąk. Najczęściej wygląda to tak: aplikujesz na jedne warunki finansowe, a potem, po uważnym przeczytaniu umowy, okazuje się, że są one nie do osiągnięcia i w efekcie, za miesiąc ciężkiej pracy, dostajesz napiwek zamiast adekwatnej wypłaty. Myślę, że pracodawcy zdają sobie sprawę z tego, że takie wykorzystywanie ludzi zostawia swój ślad na reputacji firmy. Tylko oni raczej się tym nie martwią, ponieważ co roku szkoły wypuszczają nową partię "świeżych", potrzebujących pracy maturzystów.

1. Bezczelność

Rzuciły mi się w oczy dwa ogłoszenia. W treści jednego z nich, wśród warunków koniecznych, było zaznaczone orzeczenie o niepełnosprawności.

Reklamy

Czyli jeżeli marzę o pracy w tym przedsiębiorstwie muszę stać się inwalidą? Moim zdaniem ludzie publikujący coś takiego, stracili resztki swojego sumienia. Zastanawiam się, czy im nie wstyd krzyczeć o tym, że oszczędzają dzięki nieszczęściu pracowników? W drugim ogłoszeniu uprzedzało się o pozycji firmy: "Las to tylko materiał". Mam nadzieję, że to nie potrzebuje komentarza.

Wobec tego, kiedy mi mówią, że pracy nie ma, odpowiadam, że ona jest, tylko mało gdzie ja bym chciała być zatrudniona.