Czy kobiety są winne przemocy wystosowanej wobec nich, i o tym czy o molestowaniu w Polsce można mówić otwarcie? Problem leży nie tylko w samym akcie gwałtu, ale szeregu niepożądanych zachowań o charakterze seksualnym. Specjalnie dla Blasting News zjawisko kultury gwałtu, komentuje z Joanna Piotrowska, prezeska fundacji Feminoteka.

Jak pani ocenia pomysł kampanii "Razem przeciw kulturze gwałtu"? Podoba się Pani to męskie przebieranie?

Uważam, że to świetny pomysł. Dzięki pomysłowemu podejściu jest szansa, że przesłanie, jakie się za tym kryje, przebije się do świadomości społeczeństwa. Szczególnie cenne jest to, że akcję prowadzą sami mężczyźni i przemawiają w niej do mężczyzn. Jasno podkreślają, że należy zmienić to błędne przekonanie, jakoby kobiety były współwinne przestępstwu, jakie wobec nich bywa popełnione. To bardzo cenny głos.

Co to jest tzw. kultura gwałtu?

To cały szereg zachowań wobec kobiet. Nie chodzi jedynie o samo przestępstwo gwałtu. To wszelkie niepożądane zachowania o charakterze seksualnym. Także niestosowne propozycje, publiczne uwagi i oceny odnośnie wyglądu, stroju czy zachowania. Także niewinne podszczypywanie czyli wszelkie tzw. końskie zaloty. Jednak najbardziej charakterystyczny dla tego zjawiska jest stereotyp sugerujący współwinę ofierze molestowania, ta opinia, że "pewnie sama się prosiła".

Czy w Polsce takie zjawisko w ogóle istnieje?

To jest problem szeroko opisany i udokumentowany licznymi pracami naukowymi. Wmawianie, że takie zjawisko nie istnieje, albo omija Polskę to zwyczajna nieprawda. Problemem jest to, że mało się o nim mówi. Wystarczy przyjrzeć się sprawie ujawnionego molestowania w stacji TVN. W wielu komentarzach wokół tego przypadku pojawiała się opinia, że ofiary same mogły prowokować sprawcę swoim wyglądem czy zachowaniem, że nie potrafiły postawić wyraźnej granicy. Podobnie komentowano sprawę tzw. seksafery w Samoobronie i zeznań składanych przez Anetę Krawczyk. Tego typu przypadki to niestety codzienność bardzo wielu kobiet. To niestosowne zachowania w policji, służbie zdrowia czy sądach. Jeżeli ktoś uważa, że w Polsce nie istnieje kultura gwałtu to chyba żyje na innym świecie.

Co można zrobić, by wpoić to przekonanie, że nie ofiara jest winna gwałtowi?

Im więcej o tym mówimy, tym zwiększa się świadomość problemu. Ofiary nabierają odwagi, kiedy wiedzą, że mogą liczyć na wsparcie, że nie będą pozostawione same sobie. Najważniejsze jest jednak to, by kobiety nie musiały się wstydzić, kiedy mówią o tym, co się im przytrafiło. Muszą mieć świadomość, że to przestępca, a nie one powinny się bać. #molestowanie #mobbing #wywiady

Czy Polki nadal boją się mówić o molestowaniu?

Wokół tego zjawiska nadal funkcjonuje w naszym społeczeństwie bardzo silne tabu. Powoli się to jednak zmienia. Kiedy w 1997 roku startowała kampania antyprzemocowa ze słynnym hasłem "Bo zupa była za słona..." także wywoływało to wielką krytykę, zwłaszcza w środowiskach konserwatywnych. Dziś uznaje się za ją za jedną z najważniejszych kampanii społecznych w polskiej historii. Temat molestowania seksualnego niestety nadal jest silnie skrywany. Jakiś czas temu zajmowałyśmy się przypadkiem molestowania w jednym z gimnazjów. Uczennice były napastowane przez swojego trenera. Dziewczyny zgłosiły sprawę dyrekcji, jednak bały się mówić o szczegółach sprawy. Dopiero po wielu rozmowach udało nam się je przekonać, że to nie one powinny się wstydzić tego, co zrobił im ten człowiek. Myślę więc, że ta ostatnia akcja to kolejny kamyczek, który pomoże kiedyś rozwalić ten mur milczenia.