Zapłodnienie #in vitro będzie kluczowym tematem kampanii wyborczej wyprzedzając dyskusje o systemie emerytalnym i podatkach nie dlatego, że interesuje się nim większość Polaków, ale dlatego, że pierwszy raz od dekady jest to starcie kilku skrajnych światopoglądów. Biorą w nim udział filozofowie i naukowcy, lekarze i prawnicy, firmy farmaceutyczne i laboratoria – to starcie, w którym wszystkie strony sporu użyją możliwie największych pieniędzy i możliwości wpywu na opinię publiczną nie oszczędzając na kampaniach marketingowych ani możliwościach manipulacji. Jeżeli policzycie, o jakich pieniądzach wydanych na kampanie 'za' i 'przeciw' in vitro zrozumiecie, dlaczego temat zaważy na wyniku wborów prezydenckich.

Reklamy
Reklamy

Środki na ten sprór przeznaczyły Watykan, polska cerkiew, i największe firmy biotechnologiczne.

In vitro - etyczne, czy skuteczne?

In vitro to zapłodnienie pozaustrojowe, którego efektem jest powstanie komórki embrionalnej, którą z kolei lekarze specjaliści wszepiają do macicy kobiety starającej się o dziecko. Jeżeli organizm nie odrzuci płodu, po kilku tygodniach przyszła mama nosi z dumą prawidłowo rozwijającą się ciążę. Jeżeli zabieg się nie uda lekarze sięgają po kolejną komórkę embrionalną i powtarzają zabieg. 

Problem etyczny leży właśnie w tych komórkach – kliniki leczenia bezpłodności używają najczęściej sześciu komórek jajowych, które są zapładniane nasieniem partnera kobiety. Wszepiają jedną – pozostałe zapłodnione komórki są zamrażane. Jeżeli zabieg się uda klinika niszczy zapłodnione komórki, jeżeli nie – lekarze mają kolejne szanse na próbę udanej ciąży.

Reklamy

Zdaniem większości etyków, w tym przede wszystkim przedstawicieli kościołów chrześcijańskich zapłodniona komórka jajowa jest emrbionem (z biologicznego punktu widzenia faktycznie tak jest) i jej zniszczenie jest uśmierceniem ludzkiej istot, która mogłaby się rozwinąć, urodzić, przeżyć swoje życie. Zdaniem lekarzy zajmujących się leczeniem bezpłodności jest wciąż komórką pozaustrojową, bowiem z biologii człowieka wynika, że takich zapłodnionych komórek, które nie rozwijają się w płód kobieta w ciągu swojego życia ma całkiem sporo – niektóre poronienia zdarzają się na tak wczesnym etapie ciąży, że są praktycznie nierozróżnialne od menstruacji.

Kościół i etycy zwracają uwagę, że komórki embrionalne trzymane są w zamrażarkach jedna obok drugiej, co uwłacza ludzkiej godności. Nie zgadzacie się z tym? Przypomnijcie sobie, jak wyglądały ludzkie fermy w filmie 'Matrix'.

- Lepszego i bezpieczniejszego sposobu nie ma – odpowiadają lekarze. - Poza tym... To wciąż tylko komórki.

Próbówką w konkurenta

Na ile istotny to spór? Już teraz politycy biorący udział w kampanii wyborczej używają argumentów mocno poniżej pasa.

Reklamy

„Andrzej Duda i Zbigniew Ziobro, który jest w radzie programowej sztabu Andrzeja Dudy, w 2012 roku podpisali ustawę o zakazie zapłodnienia pozaustrojowego.  Jej zapis mówił kto tworzy embrion ludzki poza organizmem kobiety podlega karze ograniczenia wolności bądź pozbawienia wolności do lat dwóch – mówił w telewizji TVN BArtosz Arłukowicz, minister zdrowia”. 

„Macie ludzi za nic – odpowiadają Duda i Ziobro”.

Dzisiaj pierwsze osoby, które urodziły się w wyniku zapłodnenia in vitro są już dorosłe, w większości szczęśliwe. Mają swoje dzieci i – jak deklarują – ogromną wdzięczność do lekarzy, którzy umożliwili im urodzenie się i przeżywanie życia.

'Nie, nie uważamy, że żyjemy kosztem naszego ewentualnego rodzeństwa, które zostało uśmiercone w postaci embrionów – mówią. - Przecież organizm matki w ciągu życia odrzuca na samym początku ciąży kilka do kiludziesięciu takich komórek w ciągu całego życia'.

Bezspornie ludzie z próbówek są doskonałym dowodem na to, że w dyskusji sprzed kilkudzieięciu lat, która przetoczyła się przez kraje rozwinięte, eksperymentujące z tą metodą, rację mieli naukowcy promujący in vitro. Argumenty, że ludzie, który rodzili się w taki sposób, mogą być aspołeczni, nieprzygotowani do życia, skażeni skłonnościami samobójczymi, czy niezdolni do zakładania własnych rodzin, okazały się funta kłaków warte. Między nimi a ludźmi, którzy powstali wskutek tradycyjnych metod zapłodnienia, nie ma żadnych różnic.

Warto pamiętać, że metoda ta wciąż wymaga wiele pracy i udoskonaleń. Statystyki udanych ciąż in vitro są niepokojąco niskie – w wieku powyżej 44 lat tylko 0,8 proc. zabiegów jest udanych, największą skuteczność zabiegi in vitro mają w grupie wiekowej kobiet poniżej 45 roku życia. Ale wciąż wynosi ona jedynie 28,6 proc. 

Krok w stronę eugeniki?

Na obecnym etapie rozwoju ludzkości trudno jest powiedzieć, czy zapłodniona komórka jajowa jest już człowiekiem, czy jeszcze nie. Z tym dylematem nie poradziły sobie największe umysły świata. Ale za zbyt liberalnym podejściem do in vitro stoją niebezpieczeństwa, o których zwolennicy metody mówią raczej niechętnie, choć należy do nich m.in. eugenika, która – jako nauka – najbardzej rozwinęła się w czasie III Rzeszy i II Wojny Światowej, kiedy niemieccy lekarze pracowali nad stworzeniem nadczłowieka – idealnego genetycznie i pod względem wyglądu. Pośrednim wynikiem takiego podejścia była śmierć kilkudziesięciu milionów ludzi. 

Kościół zwraca również uwagę, że większość ludzi nie wie tak naprawdę, w którym momencie po zapłodnieniu zaczyna się życie ludzkie. A skoro nie mamy takiej wiedzy, powinniśmy założyć, że zaczyna się już na samym początku – właśnie po to, żeby uniknąć błędu i uśmiercania istot ludzkich. Mimo wielu opinii przeciwnych w tej sprawie kościół sięga właśnie do metody naukowej.

Episkopat Polski, podobnie do innych episkopatów zwraca uwagę, że współczesna biologia „wykazała, że istota żyjąca ma już od pierwszej chwili stałą strukturę, czyli informację genetyczną (…). Od momentu zapłodnienia rozpoczyna się cudowny bieg każdego życia człowieka, którego jednak wszystkie wielkie zdolności wymagają czasu na właściwe uporządkowanie i przygotowanie do działania”.

A ponieważ – w tym obszarze zgadzają się i zwolennicy i przeciwnicy metody in vitro – cały rozwój organizmu odbywa się w sposób ciągły, nie można na obecnym etapie wyróżnić jakiegoś okresu w życiu organizmu i uznać, że jest ważniejszy, lub mniej ważny od innych. Co więcej – wszystkie kolejne etapy życia człowieka wynikają z tego pierwszego, początku, czyli zapłodnienia.

O ile samo zapłodnienie może odbyć się pozaustrojowo problemem jest właśnie wykorzystywanie lub uśmiercanie komórek zapłodnionych czekających w zamrażarce. Czy w związku z tym zdaniem kościoła taką metodę leczenia bezpłodności należy bezwględnie odrzucić w całości? Niekoniecznie, choć jest zupełnie nieakceptowalna w obecnym kształcie.

W argumentacji kościoła przeciwko in vitro pojawia się również traktowanie dziecka (faktycznie wciąż komórki, ale zgodnie z nauką społeczną kościoła jest to już dziecko) przedmiotowo a nie podmiotowo. To kwestia przechowywania embrionów w zamrażarkach i sposób ich uśmiercania po szczęśliwym rozwoju ciąży. „To relatywizacja wartości życia i na nią się nie godzimy” - mówią biskupi. - „Embrion to człowiek i każdy z embrionów okazuje się bezradnym członkiem ludzkiej rodziny, którego godność i prawa bezwzględnie podeptano”. #tabletka dzień po