Jeszcze się nie zmaterializowało, a już istnieje w naszej świadomości. Jeszcze go nie ma, a już spędza sen z powiek niejednemu przedstawicielowi gatunku homo sapiens.

Jutro - to o nim tu mowa. Do uwag, rozpoczynających ten tekst, skłaniają mnie zdania, które padają codziennie nie tylko w moim najbliższym otoczeniu, ale także prawdopodobnie w każdym zakątku całej kuli ziemskiej: Chyba się zabiję, jak nie zdam matury. Zapadnę się pod ziemię, kiedy szef powie, że się nie nadaję do tej pracy. Boję się, że badanie wykaże coś poważnego.

Zamartwianie się, to też uzależnienie

Kto je wypowiada? Robią to ci, którzy lubią się zamartwiać, chociaż najprawdopodobniej sobie tego nawet nie uświadamiają.

Reklamy
Reklamy

Tymczasem Dale Carnegie słusznie zauważył, że zamartwianie się jest nałogiem, który może stać się udziałem każdego. Uzależnieniem takim samym, jak palenie papierosów czy narkotyki.

O podejściu do przyszłości można przeczytać już w Biblii. Według św. Mateusza Jezus nauczał swoich uczniów słowami: „Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie”(Ewangelia wg. św. Mateusza).

Słynny kanadyjski lekarz - przywoływany już wcześniej przeze mnie William Osler - mówił swoim studentom: „Przyszłość jest dziś(...). Człowiek, który martwi się o swoją przyszłość, traci tylko energię i obciąża swój umysł”.

Róbmy teraz, co do nas należy!

Już słyszę te okrzyki sprzeciwu!: To przecież głupie, aby nie myśleć o przyszłości! Trzeba o niej myśleć dla siebie i dla najbliższych, dla kraju, ba, nawet dla całej ludzkości.

Reklamy

Słusznie - życie ze świadomością przyszłości - tak, zamartwianie się nią - stanowczo nie. Zamiast tracić energię i nerwy na bezsensowne zamartwianie, lepiej się skupić na chwili obecnej i robić to, co jest do zrobienia teraz. Zamiast dręczyć się możliwością niezdania egzaminu, trzeba dołożyć starań obecnie. Teraz trzeba pracować nad dostatecznym opanowaniem wymaganych na egzaminie wiadomości i umiejętności. Zamiast bać się, że szef dostrzeże brak kompetencji zawodowych, teraz je należy udoskonalać. Bo to teraźniejszość zaowocuje w przyszłości. Natomiast zamiast zamartwiać się tymi sprawami z przyszłości, ma które nie mamy wpływu, pozwólmy im biec własnym torem, wierząc jednak, że rozwiną się pomyślnie.

Nie zatruwajmy sobie chwili obecnej przyszłością, bo już Dante zauważył: „Dzień dzisiejszy to nasza najcenniejsza własność. To jedyne, co możemy mieć naprawdę”.

>>> ZOBACZ: Nie zamartwiaj się przeszłością

Źródło: Dale Carnegie, Jak przestać się zamartwiać i zacząć żyć