Gdy Shake Shack potwierdził informacje o pojawieniu się na giełdzie, natychmiast został uznany za dobry interes. Shake Shack stawiając kroki na giełdzie strzelił w dziesiątkę. Jego akcje zadebiutowały z przytupem: tym, którzy kupili papiery w IPO, dały 119 proc. zysku.

Szybkie życie, szybkie #jedzenie

Według ekspertów znaczący wpływ na szybki rozwój firmy będą miały niskie ceny ropy i benzyny. W związku z tym Amerykanie zaoszczędzą więcej na jedzenie, w tym na konsumpcje hamburgerów sprzedawanych w Shake Shack. Jednak nie tylko ten lokal zarobi na obniżkach cen paliwa. Nie od dziś wiemy, że Amerykanie uwielbiają jeść w nadmiernej ilości hamburgery, hot dogi, pizze itp. bez większego znaczenia w jakim lokalu.

Reklamy
Reklamy

Nie bez powodu mówi się, że Nowy Jork to miasto które nigdy nie zasypia. Amerykanie żyją bardzo szybko. Często nie mają czasu na przygotowanie pożywnego, pełnowartościowego śniadania, obiadu czy kolacji. Zmuszeni są zatem do jedzenia w lokalach typu Shake Shack. Na posiłek nie trzeba długo czekać, porcje zazwyczaj są spore, ceny niskie, a smak cieszy podniebienie. Niestety stołowanie się w fastfoodach wpływa negatywnie na ich sylwetki. Na liście najbardziej otyłych społeczeństw świata Amerykanie zajmują 9. Miejsce. Wyprzedzają ich mieszkańcy państewek Pacyfiku – Nauru, Mikronezji, Tonga czy Niue, gdzie duże osoby są „lepsze”, gdyż postura świadczy o zamożności. Wśród krajów uprzemysłowionych Stany Zjednoczone stoją na czele. Wskaźnik otyłych w Missisipi wyniósł w 2011 r. prawie 35 proc.

Reklamy

i był najwyższy w całych Stanach Zjednoczonych.

Szybki zarobek na dużych rozmiarach

Za szybkim jedzeniem i tyciem idzie ekspresowe szycie dużych ubrań. Firmy odzieżowe zaczynają zarabiać krocie na większych rozmiarach. Ciekawską jest, że na metkach nie mieściły się kolejne „iksy”. Firmy zaczęły wypuszczać metki z numeracją cyfrową od „2XL” do „10XL”. Rozmiar „10XL” jest przystosowany dla osób z obwodem korpusu – 213 cm. Oznacza to, że osobę z takim rozmiarem chyba lepiej przeskoczyć, niż obejść. Niewątpliwie koło się zapętla, bo właściciele sieci fastfoodów przyczyniają się do większych zarobków firm odzieżowych z większą rozmiarówką. Jak widać na hamburgerach wszyscy robią ewidentnie gruby interes.