Za pracę przygotowującą mnie do napisania tego tekstu powinnam dostać kilka nagród. Na początek powinna być to Pokojowa Nagroda Nobla - za to, że powstrzymałam furię i po wysłuchaniu radiowych reklam nikogo nie zabiłam. Później, jeśli czas pozwoli, z przyjemnością odbiorę dyplom ukończenia Akademii Doktora House'a, ponieważ wiem już, jak leczyć każdą możliwą dolegliwość, niedoskonałość i kontuzję.

Na co dzień nie słucham radia. Czasami zdarzy mi się włączyć je w samochodzie, ale wówczas większość podróży i tak upływa na przełączaniu stacji w poszukiwaniu znośnej muzyki. Ostatnio poświęciłam kilka godzin na analizę treści fundowanych nam przez najpopularniejsze stacje w Polsce. Obfita porcja reklam zatkała moje żyły niczym szlam. Z wrzeszczących spotów płynie jedna lekcja: Polacy! Leczcie się!

Poranny maraton z przeszkodami

Kilka minut po godzinie jedenastej zaczyna się krótka posiadówka z piosenką.

Reklamy
Reklamy

Później swoje trzy grosze wtrąca prezenter i już o 11:18 rozbrzmiewają pierwsze reklamy! Dzięki nim możemy się dowiedzieć, że istnieją lizaki na kaszel, leki na kaszel palacza, na odporność i zajady. Trwa to równe pięć minut, kręci mi się w głowie i z niepokojem oglądam się w lustrze. Czy aby na pewno jestem zdrowa? Uf, przecież nie palę. Chorowita też nie jestem. Chyba mogę spokojnie wrócić do pracy.

Następnie stacja radiowa raczy nas trzema (!) piosenkami. Trzema. Reklam było dziesięć, z czego połowa to medykamenty. Staram się jak najmocniej rozkoszować głosem Stinga. Trzeba kochać muzykę, bo szybko odchodzi. Ledwie zdążę zarejestrować ostatnie akordy utworu i TRZASK! Włączają niskie ceny. Cholera. Niesmak szybko znika pod naporem potężnego szoku, jaki przeżywam chwilę później.

Reklamy

Czy wy wiecie, że człowiek wymyślił takie cudo, jak pastylki na zespół niespokojnych nóg? Naprawdę. Dalszy repertuar jest już dobrze znany: magnez, odporność, odchudzanie, uspokojenie. Leki na wszystko. Na choroby, kompleksy, a nawet osobowość.

Po tych wszystkich dragach możemy się jeszcze nacieszyć odrobiną muzyki (też nie zawsze strawnej), jednak blok reklamowy wraca już po piętnastu minutach, o 11:56 i trwa aż do kolejnych radiowych wiadomości. Zanim napłyną do ciebie informacje z Ukrainy, możesz się jeszcze dowiedzieć, co kupić, aby mieć mniejszy apetyt, większy apetyt, wyleczyć jamę ustną i zredukować zakwaszenie organizmu.

Przepraszam, czy bolą cię pośladki? 

Ciężko dyszę po tym godzinnym maratonie. Na dwadzieścia pięć reklam, dwanaście z nich zachęcało do kupienia różnego rodzaju preparatów. Wszystkie przerwy zabrały piętnaście minut z okrągłej godziny. Jestem tym wynikiem zaskoczona - wydawało mi się, że przez ostatnie sześćdziesiąt minut słyszałam głównie irytujące spoty.

Reklamy

Być może jest to wina proporcji. Przed 3.5 minuty usłyszysz jedną piosenkę, ale siedem reklam. W takich okolicznościach, słodkie tony utworów muzycznych szybko wyparowują z mózgu.

Pół biedy, jeśli oferują ci środki przeciwbólowe. Konsternacja następuje wtedy, kiedy jesteś świadkiem litanii takich dolegliwości jak hemoroidy, upławy, infekcje grzybicze i wzdęcia. Wówczas w gronie słuchaczy pojawia się niezręczna cisza. Każdy chciałby przekląć te reklamy, ale nikt nie wie, czy kolega zza biurka nie siedzi właśnie na obolałych pośladkach. Są to rozważania, których człowiek wolałby unikać.

Wrzuć tabletkę!

Czuję się zaszczuta i sfrustrowana. Już nie wiem, gdzie jestem i kim jestem. Czy stanowię tylko worek chemikaliów działający na pastylki? Czy naprawdę jest ktoś, kto to kupuje? Biegnie do apteki jak do najlepszego przyjaciela, prosząc o pomoc w zaśnięciu lub pobudzeniu. Jedzeniu i niejedzeniu. Perspektywa człowieka polegającego tak mocno na medykamentach wydaje się trochę karykaturalna i przerażająca jednocześnie.

To krótkie doświadczenie utwierdziło mnie w słuszności decyzji, jaką podjęłam kilka lat temu. Pożegnałam się z radiem bez żalu. A jeśli jeszcze kiedyś zdarzy się, że będę narażona na podobne bodźce - wówczas już chyba kupię te leki na uspokojenie...