Za przełom, podczas którego postanowienia noworoczne zaczęły nagle u wszystkich uruchamiać mechanizmy obronne można uznać moment, kiedy świat zalały odmieniane przez wszystkie możliwe przypadki diety odchudzające i konta oszczędnościowe. Jednak czy onacza to, że należy zupełnie zrezygnować z zaprowadzania zmian w życiu? Nawet dla szczytnych celów?

Oto subiektywna lista 5 rzeczy, które warto przestać robić w 2015 roku dla dobra własnego i innych.



  1. Kupować, kupować, kupować

W kapitalistycznym świecie, w którym przyszło nam żyć, przekonuje nas się, że szczęście, sukces i akceptację społeczną zapewni nam posiadanie wielu produktów: ubrań, samochodów, mebli, kosmetyków, gadżetów.

Reklamy
Reklamy

Co więcej, od małego jesteśmy, jak psy Pawłowa, warunkowani do cyklicznego kupowania, wymieniania rzeczy, które jeszcze nam się ani nie znudziły, ani nie zniszczyły na nowe, zaktualizowane, ulepszone wersje. Przed zakupem kolejnych niepotrzebnych nam do życia rzeczy warto się jednak zastanowić, w jaki sposób śmieci i odpady wpływają na naszą planetę. W idealnym świecie wszystkie ulegają biodegradacji lub recyklingowi, w świecie rzeczywistym – zalegają latami na wysypiskach i zanieczyszczają środowisko. Dodatkowo – warto zastanowić się, czy czas spędzony na nabywaniu (często w centrach handlowych) nie lepiej przeznaczyć na prawdziwy kontakt z naszymi bliskimi.



  1. Pochłaniać mięso

Nikt nikogo nie namawia do wegetarianizmu, bo nie dla wszystkich jest to najlepsze i najtańsze rozwiązanie.

Reklamy

Jeśli jednak wszyscy choć na dwa dni zrezygnujemy ze spożywania mięsa, w żadnym stopni nam to nie zaszkodzi, a w zamian znacznie pomoże zmniejszyć emisję dwutelenku węgla powodującego galopujące ocieplenie klimatu. Przemysł mięsny należy do najbardziej bezwzględnych i nastawionych jedynie na zysk pieniężny. Nie można również zignorować faktu potwierdzonego przez lekarzy – zzłowiek, który ogranicza ciężkostrawne mięso w swojej diecie czuje się lepiej i ma mniej problemów zdrowotnych.



  1. Narzekać

Narzekanie na jakiś problem nie sprawia, że przestajemy o nim myśleć, a wprost przeciwnie – ciągle nam o nim przypomina i sprawia, że ma on swoje bardzo mocno zaznaczone miejsce w naszej codzienności. Narzekając wysyłamy negatywną energię, która może być źródłem stresu i zahamować naszą kreatywność. Omyślmy także o innych – nikt tak naprawdę nie lubi przebywać z osobą narzekającą, bo każdy ma wystarczająco dużo własnych zmartwień.



  1. Dać się rozpraszać

Żyjemy w świecie, w którym nasze własne myśli zagłusza szum informacyjny.

Reklamy

Skupić się jest w nim o tyle trudno, że cały czas coś próbuje odwrócić naszą uwagę od tego, co akurat robimy. Podczas spotkania ze znajomymi ciągle sprawdzamy telefon, gdy oglądamy film, sprawdzamy facebooka. W pracy na otwieramy w przeglądarce miliony okien i przeskakujemy z jednego na drgie jak ludzik w grze Mario. Czasem, by się usprawiedliwić, tłumaczymy sobie samym, że to taka forma multitaskinigu i tak naprawdę jesteśmy niezwykle wydajni i potrafimy rozdzielić swoją uwagę na wiele elementów. W słowie „multitasking” jest jednak słowo „task”, ale ono implikuje zakończenie jakiegoś zadania. A ile zadań tak naprawdę w ciągu dnia udaje nam się zakończyć?



  1. Organizować swoje życie wokół pieniędzy

Za pieniądze można kupić bardzo wiele, ale nie rzeczy najważniejsze. Nie żyjmy tylko dla przyjemności, które możemy zapewnić sobie dzięki wydawaniu pieniędzy, bo szybko skończymy w zaklętym kręgu praca-restauracja-Ikea-dom-wakacje-praca-emerytura. Kupować jest łatwo, bo kupując każdy wygrywa. W centrum handlowym nie sposób nie odnieść zwycięstwa, bo wystarczy tylko wyrać produkt, zapłacić za niego i stać się w ten sposób jego posiadaczem. Nie zapominajmy, że to pochłania nasz cenny czas i energię. Zarabiamy, zarabiamy, zarabiamy i wydajemy, wydajemy, wydajemy. A później umieramy z poczuciem, że w życiu nie zrobiliśmy nic poza czczeniem pieniądza.