Przedstawiam trzecią część wywiadu z Mirosławem Tłokińskim, byłym graczem Widzewa-Łódź, królem strzelców z 1983 r. W pierwszej części wywiadu Mirosław Tłokiński przyznał się do skrytykowania wypowiedzi Zbigniewa Bońka jako najbardziej hipokrytycznej z tych, jakie słyszał w ostatnich latach. Część druga to dywagacje o tym, czego trzeba naszej reprezentacji, aby osiągnąć sukces na Euro 2016.

JB: Na obecnym zgrupowaniu kadry przebywało 28 zawodników. Adam Nawałka przed meczem z Holandią wybrał 23 piłkarzy, którzy pojadą na Euro. Co Pan sądzi o wyborze tych zawodników? 

MT: Nie licząc kontuzjowanych, jest to chyba optymalny skład. Według mnie dwóch zawodników wsiadło do wagonu w ostatniej chwili, bo miejsca dla Macieja Rybusa i Pawła Wszołka były chyba zarezerwowane. Na pewno mieli większe szanse od niektórych, którzy zostali wybrani do grupy 23. Jak już często wspominałem, trener Nawałka przy wyborze składu reprezentacji nie miał zbyt wielkiego wyboru. Trener reprezentacji Polski nie ma takiego problemu z urodzajem talentów, jak selekcjonerzy Francji, Hiszpanii, czy Niemiec. To efekt szkolenia.

JB: Mówi się, że #Robert Lewandowski to najlepszy polski piłkarz, on miejsce w składzie ma zagwarantowane, ale obok niego jest też młody, zdolny Arkadiusz Milik. Co Pan myśli o Arku jako piłkarzu? 

MT: Uważam, że Milik tak samo jak Lewandowski ma zagwarantowane miejsce w pierwszym składzie. W każdym bądź razie od początku turnieju. To młody i bardzo utalentowany piłkarz, który z roku na rok robi - i mam nadzieję, że będzie robił - wielkie postępy. Ma wiele zalet. Ma wspaniałe uderzenie, jest piłkarzem inteligentnym i bardzo skutecznym w ataku. Jego wadą, jak i Lewandowskiego, jest słabsza gra w defensywie i brak umiejętności wzięcia gry na siebie poprzez grę indywidualną w postaci skutecznych dryblingów, dzięki czemu jest możliwe tworzenie przewagi liczebnej w innych strefach boiska. Umiejętności, jaką mają takie światowe sławy jak Messi czy Suarez. Ale możliwe, że ten dodatkowy atut wytrenuje z upływem czasu. Czego mu życzę. 

JB: Pamiętam bardzo dobrze mundial w 2007 roku, z kadrą U-20. W młodzieżowej kadrze grało wtedy wielu młodych i utalentowanych piłkarzy, ale tylko Grzegorz Krychowiak i Wojciech Szczęsny grają dzisiaj w seniorskiej reprezentacji. Pamiętam, jak Grześka Krychowiaka już od najmłodszych lat nazywano „prezesem” - bo potrafił wszystkich dobrze ustawić. Jak dzisiaj Pan ocenia Grzegorza przez pryzmat tych kilku lat jego pracy w piłce?

MT: Wbrew wszelkim ocenom wartości każdego z naszych reprezentacyjnych piłkarzy, robionych przez polskich dziennikarzy i ekspertów sportowych, twierdzę że Lewandowski to wspaniały element naszej drużyny i rzadko spotykana perła piłkarska w narodowej kolekcji. Ale zawodnikiem, którego uznaję za niezastąpionego i najważniejszego w zespole z punktu widzenia trenerskiej strategii, jest właśnie Krychowiak. Brak Lewandowskiego byłby wielką stratą, ale brak Krychowiaka jest osłabieniem zarówno pod względem defensywnym jak i ofensywnym. Natomiast bez nich dwóch nie ma reprezentacji! W każdym bądź razie - skutecznej i zwyciężającej. Dlatego wartość naszego zespołu narodowego jest silna jakościowo, ale bardzo wątła ilościowo.

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#piłka nożna #Mistrzostwa Europy