Niechlubne pierwsze miejsce pod względem liczby afer związanych z nielegalnym dopingiem zajmuje Rosja. Niektórzy rosyjscy sportowcy, w tym znana tenisistka Maria Szarapowa i jeden z czołowych zawodowych bokserów wagi ciężkiej, Aleksander Powietkin, przyjmowali niedozwolone substancje. Co więcej, zarzuty nie dotyczą tylko sportowców i ich najbliższego otoczenia, ale także Rosyjskiej Agencji Antydopingowej (RUSADA) i przedstawicieli rosyjskich władz. W Rosji wciąż mamy do czynienia z wykształconym w czasach radzieckich odgórnym przyzwoleniem na stosowanie dopingu. Sytuacja taka w skrajnej formie istniała w NRD, gdzie sportowcom aplikowano niebezpieczne dla zdrowia sterydy w ramach "Państwowego Programu Badawczego".

Doping w sporcie nie jest jednak problemem wyłącznie rosyjskim. Tajemnicą poliszynela jest, iż duża część zawodników przyjmuje nielegalne substancje. Wpadają jednak bardzo rzadko, głównie z uwagi na niedoskonałość procedur kontrolnych.

Długa lista skandali dopingowych

Wśród przyłapanych na dopingu znalazły się takie gwiazdy sportu jak Lance Armstrong (kolarstwo), Ben Johnson (sprint), Marion Jones (lekkoatletyka) i Diego Maradona (piłka nożna).  Skala zjawiska jest zatrważająca, a biorąc pod uwagę liczbę ujawnionych nadużyć, zasadnym staje się pytanie o sensowność walki z dopingiem.

Doping w dzisiejszym tego słowa znaczeniu, pojawił się wraz z rozwojem nowożytnego sportu, czyli w drugiej połowie XIX wieku. Już ówcześni kolarze zażywali substancje wzmacniające, nierzadko niebezpieczne dla zdrowia (np. efedrynę). Dla ochrony zdrowia zawodników i zachowania uczciwej rywalizacji, Światowa Federacja Lekkoatletyczna (IAAF) w 1928 r. jako pierwsza zakazała stosowania narkotyków i innych substancji stymulujących. W XX wieku wszystkie międzynarodowe federacje sportowe wprowadziły testy, mające wykluczyć z rywalizacji sportowców stosujących doping. Ukoronowaniem tego procesu było stworzenie w 1999 r. Światowej Agencji Antydopingowej (WADA), posiadającej uprawnienia i środki, które teoretycznie powinny być wystarczające do wyeliminowania dopingu. Niestety rozwój nauki przyczynił się do powstania problemu, którego prawdopodobnie nigdy nie uda się rozwiązać.

Chemiczny wyścig

Pojawiają się coraz nowsze substancje, których władze nie są w stanie odpowiednio szybko identyfikować. Najlepszym przykładem jest tu lek o nazwie meldonium. Mimo, że znacznie podnosi wydolność organizmu, na liście leków zakazanych znalazł się dopiero w styczniu 2016 r., głównie z powodu nagminnego stosowania go przez rosyjskich sportowców. Jednak preparaty o podobnym działaniu - mexidol i hypoxen, niewpisane jeszcze na listę substancji zakazanych, mogą być stosowane przez (rzekomo chorych) sportowców.

Zawodnik posiadający odpowiednie fundusze, a co za tym idzie nowoczesną "opiekę medyczną", zawsze będzie w stanie zdobyć przewagę nad konkurentami. W sytuacji gdy w grę wchodzi nie tylko rywalizacja sportowa, lecz również wart miliardy dolarów biznes, nawet częste, wyrywkowe kontrole, nie będą w stanie zlikwidować dopingu.

Warto przy tym zaznaczyć, że samo środowisko sportowe jest podzielone w kwestii dopingu. Większość kategorycznie odżegnuje się od stosowania środków sztucznie wzmacniających organizm. Nie brakuje jednak głosów, że kontrolowany doping byłby bezpiecznym i uczciwym rozwiązaniem. Taką opinię wyraził np. Przemysław Saleta stwierdzając przy tym, że na dopingu dają się złapać tylko biedni i głupi. Na szczęście ostatnie wydarzenia przeczą tej teorii. Prawdopodobnie jednak nigdy nie będziemy w stanie poznać całej prawdy o tym kto, co i kiedy brał oraz jaki to miało wpływ na wynik rywalizacji. Być może problem dopingu farmakologicznego rozwiąże się sam... Gdy upowszechni się doping genetyczny.

źródło: sport.pl, eurosport.onet.pl, sport.tvp.pl, przegladsportowy.pl, naszemiasto.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#dopalacze #sporty walki