Po piątkowym meczu z Serbią jedno było pewne - to nie będą spokojne #Mistrzostwa Europy w wykonaniu naszej reprezentacji. Od lat przyzwyczailiśmy się, że #piłka ręczna to sport dla ludzi o mocnych nerwach. Nie inaczej będzie teraz. Po horrorze z Serbami po cichu liczyliśmy na spokojne i pewne zwycięstwo z Macedonią.

Rywal nie taki słaby

Już po pierwszych kilku minutach przekonaliśmy się, że nawet z teoretycznie najsłabszą, lecz nieprzewidywalną drużyną naszej grupy, będzie się toczył ciężki bój o zwycięstwo. Polacy źle rozpoczęli spotkanie, grali chaotycznie, bardzo nerwowo, tak jakby to właśnie dzisiaj był mecz otwarcia. Macedończycy na czele ze świetnie dysponowanym Kirilem Lazarovem postawili naszej drużynie bardzo wysoko poprzeczkę. Bez trudu rozczytywali nasze rozegranie, twardo bronili oraz skutecznie rzucali na naszą bramkę. Nic więc dziwnego, że kibice po kwadransie gry, gdy na tablicy widniał wynik 2:6, nie byli zachwyceni. Na szczęście od tego momentu coś jakby drgnęło. Duża w tym zasługa Kamila Syprzaka (MVP meczu) który w 5 minuty rzucił 4 bramki. Pozwoliło to na zniwelowanie straty i można było z optymizmem patrzeć na drugą połowę spotkania. 

Przebudzenie

Kolejny już raz, po przerwie zobaczyliśmy inną drużynę. Przypomnieli o sobie Michał Jurecki, który grał koncertowo, momentami samemu rozbijając obronę rywali oraz Sławomir Szmal, który powstrzymywał coraz słabsze ataki Macedonii. Dzięki temu nie tylko odrobiliśmy stratę ale również udało nam się zbudować wydawało by się bezpieczną przewagę 2 goli. 10 minut przed końcem kontrolowaliśmy wynik meczu. Było 20:18.

I wtedy zaczął się horror...

Jeszcze w 56 minucie czyli 4 przed końcem meczu po bramce Lijewskiego było 23:20. W kolejnej akcji, gdy Polacy przechwycili piłkę a kontrę zamieniliśmy na bramkę, nikt nie spodziewał się, że nasze zwycięstwo może w jakimkolwiek stopniu być zagrożone. A jednak. Po głupich, czasami wręcz dziwnych błędach i stratach, oraz dobrej obronie naszych rywali, 50 sekund przed końcem był wynik 24:23. Jakby tego było mało kolejny raz niefrasobliwie zagraliśmy w ataku i to Macedonia miała akcję na remis! Na całe szczęście w ostatnich sekundach pogubili się i mogliśmy cieszyć się z drugiego zwycięstwa w turnieju. Kolejny mecz zagramy we wtorek z Francją. W meczu będziemy walczyć o pierwsze miejsce w grupie i trzeba jasno zaznaczyć, że o zwycięstwo będzie bardzo trudno, ale spokojnie, i tak wygramy jedną bramką...

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.