„Jest bardzo dobrze... myślę, że będzie jeszcze lepiej” - ocenia zainteresowanie sportami walki w Polsce Rafał Król, wielokrotny medalista Mistrzostw Polski w Muay Thai,obecnie trener w klubie sportowym Thai Gym Tarnów. Wspólnie z Rafałem obalamy mity, a przede wszystkim przedstawiamy fakty na temat boksu tajskiego.

Rytuały i rękawice... gdzie tu miejsce na taniec?

Sięgnijmy nieco do korzeni. Już w źródłach archeologicznych z XIII wieku notuje się rozwój starożytnej odmiany tajskiego boksu (tzw. muay boran). Wtedy sport ten był silnie powiązany z religią, a poszczególne elementy treningu ze swoistymi rytuałami. Na szczególną uwagę zasługuje tu taniec wykonywany przez zawodników przed walką - tzw. waikhru, który zwyczajowo zachował się do dzisiaj.

„Jest to taniec, który ma za zadanie rozgrzać zawodnika i przygotować go do walki” - tłumaczy R. Król - „ma za zadanie również pokazać szacunek zawodnika do trenera, rodziny i wszystkich, którzy prowadzą pojedynki”.

Z historii boksu tajskiego warto wspomnieć również fakt, że był modyfikowany na potrzeby armii tajlandzkiej, która wprowadziła elementy walki z użyciem broni, jak również stosowanie utwardzanych „owijaczy” dłoni, by potęgować siłę uderzeń. W XIX wieku był obowiązkowo trenowaną dyscypliną na akademiach wojskowych i w tajlandzkich szkołach nauczycielskich. Ujednolicenie reguł i używanie rękawic pozwoliło muay thai na wysoki skok w światowym rankingu popularności sportów walki. Rytuały religijne połączone z walką, oprócz wspomnianego tańca, odeszły do lamusa.

„Dziś jest to przede wszystkim sport” - podkreśla nasz rozmówca - „ale, jak w każdym sporcie, nieważne, czy chodzi o boks, czy zapasy, jest nacisk, oprócz aspektów czysto sportowych, na wychowanie. Na to, by zawodnik uczony był dyscypliny, szacunku i pokory zarówno do ludzi, jak i do samego siebie, w tym własnego ciała”.

Od boksu regularnego tajski różni się głównie szeroką możliwością zadawania ciosów przy użyciu łokci i kolan. Liczy się głównie atak - siła, skuteczność i technika. „Duża część treningów w skali roku obejmuje sparingi, pracę na workach, na tarczach. Jednak podstawą są treningi sprawnościowe” - wylicza Rafał Król.

Ryzyko kontuzji - czy tylko?

Podniesienie sprawności organizmu jest głównym benefitem trenujących muay thai. „To sport, który wpływa ogólnorozwojowo na człowieka” twierdzi tarnowski trener - „zyskujemy gibkość, jesteśmy bardziej wytrzymali i świadomi możliwości własnego organizmu, co pomaga nam na co dzień”.

Wszystko to wzmacnia pewność siebie i wiarę we własne siły, pomaga odreagować stres i wyrzeźbić ciało. Być może dlatego od jakiegoś czasu rośnie zainteresowanie tą dyscypliną sportu wśród kobiet. Większość z nich trenuje muay thai amatorsko, dla ukształtowania sylwetki i spalania zbędnego tłuszczu. Zwykle rezygnują z brania udziału w zawodach, by zminimalizować ryzyko kontuzji i bycia „poobijaną”. Na szczeblu klubowym, jak twierdzi instruktor Rafał Król, muay thai nie jest przesadnie kontuzyjnym sportem.

źródło: własny wywiad z trenerem Rafalem Królem, Wikipedia #fitness #wywiady #sporty walki