W trzeciej serii gier mistrz Polski Lech Poznań na wyjeździe zmierzy się z włoską Fiorentiną, a wicemistrz naszego kraju #Legia Warszawa na własnym obiekcie gościć będzie drużynę Club Bruge.

Mecze ostatniej szansy?

Teoretycznie kwestia awansu polskich zespołów nie jest jeszcze przesądzona mimo słabego początku rozgrywek. W dwóch pierwszych meczach Legia przegrała z duńskim Midtjylland 0:1 i włoskim Napoli 0:2. Lech natomiast w pierwszym meczu fazy grupowej bezbramkowo zremisował u siebie z portugalskim Belenenses, by w następnej kolejce przegrać z FC Basel 0:2.

Nie najlepszy początek nie przekreśla szans na ewentualny awans do dalszej fazy Ligi Europy. Dużo jednak zależy od wyników najbliższych spotkań.

Patrząc na układ tabeli, można odnieść wrażenie, że trudniejsze zadanie stoi przed piłkarzami stołecznego klubu. Fiorentina, w której barwach od niedawna występuje Jakub Błaszczykowski, świetnie spisuje się w Serie A, plasując się aktualnie na pierwszym miejscu włoskiej ligi. Za drużyną z Półwyspu Apenińskiego przemawia również fakt, że mecz odbędzie się we Florencji.

Poznański Kolejorz zagra ze słabo spisującym się na arenie europejskiej Club Brugge. Belgijski zespół, mimo iż zajmuje ostatnie miejsce w tabeli grupy I, to w starciu z mistrzem Polski będzie faworytem. Lech gra katastrofalnie. Tak słabej postawy swojej drużyny kibice w Poznaniu nie pamiętają. Ostatnie miejsce w polskiej Ekstraklasie i kompletny brak stylu drużyny Jana Urbana nie pozwalają patrzeć na przyszłość poznańskiej "lokomotywy" z optymizmem. 

Liczyć na nową jakość

Obydwóch naszych przedstawicieli w Europie łączy jedna rzecz. Tak w Lechu, jak i w Legii w ostatnich tygodniach zwolniono trenerów. Z drużyną z Łazienkowskiej rozstał się Norweg Henning Berg, którego miejsce zajął słynący z mocnej ręki Rosjanin Stanisław Czerczesow. W Lechu natomiast Macieja Skorżę zastąpił były szkoleniowiec między innymi Legii Jan Urban.

Mecze w Lidze Europy będą dla obu trenerów pierwszym poważnym sprawdzianem. Jak wypadną w debiucie na europejskich boiskach, przekonamy się już 22 października.

źródło: sport.pl #piłka nożna #Liga Europy