Moje Miasto Szczecin.pl donosi, że podczas meczu Pogoni Szczecin z Piastem Gliwice 13.09.2015 widzowie wykrzykiwali frazy „Islamskie świnie, nie chcemy was tu w Szczecinie". „Przegląd Sportowy” z kolei dodaje, że do podobnych rasistowskich wystąpień doszło na meczach Śląska Wrocław i Lecha Poznań. Kibole wrzeszczeli na nich m.in.: „wypier….ć z uchodźcami”, „je..ać Araba”. Komisja Ligi Ekstraklasy SA  domaga się w sposób zdecydowany od klubów piłkarskich wyjaśnień w sprawie rasistowskich incydentów, jakie miały miejsce podczas meczów.

Dlaczego politycy milczą w sprawie rasistowskich incydentów na polskich stadionach?

Żaden z polityków sejmowych ani żadna z partii politycznych nie wydała stosownego oświadczenia potępiającego rasistowskie seanse przemocy werbalnej, do jakich doszło na stadionach podczas meczów piłki nożnej kilka dni temu. Dlaczego politycy milczą w tej sprawie? Czy oznacza to, że polski #sejm toleruje rasizm i ksenofobię?

Żadnemu z chuliganów, którzy dopuścili się aktów publicznego manifestowania rasizmu, nie postawiono zarzutów karnych. Policja nie interweniowała podczas meczów. Dlaczego w naszym kraju siły porządkowe  nie przerywają imprez sportowych, kiedy dochodzi do aktów siania nienawiści na tle etnicznym lub obyczajowym?

22 września 2011 roku Jarosław Kaczyński powiedział, iż kibice „mają prawo do swoich poglądów politycznych, a na stadionach panują te same reguły co w całym kraju, czyli jest wolność słowa./…/ jeżeli kibice urządzają uroczystości patriotyczne, to trzeba bić im brawo”. Czy okrzyki „Islamskie świnie” należy więc traktować jak manifestację uczuć patriotycznych?

W 2011 roku politycy #PiS odwiedzili w areszcie nieformalnego lidera kibiców Legii Warszawa, znanego pod pseudonimem „Staruch”. Sam Jarosław Kaczyński usiłował przedstawiać Piotra Staruchowicza jako więźnia politycznego.

„Kibolstwo” wspiera pisowski nacjonalizm

W żadnym demokratycznym europejskim kraju po II wojnie światowej, poza Polską, nie udało się uczynić piłki nożnej narzędziem walki politycznej. U nas mecze w ostatnich tygodniach stały się miejscem manifestowania rasizmu przez elektorat Prawa i Sprawiedliwości oraz innych nacjonalistycznych ugrupowań.

Nawoływanie do przemocy na tle rasowym, etnicznym, politycznym, religijnym czy światopoglądowym powinno być szczególnie mocno piętnowane przez demokratycznie wybranych do Sejmu przedstawicieli społeczeństwa. Niestety, podczas kampanii wyborczej politycy są bardziej zainteresowani walką o ciepłe posady, aniżeli wypełnianiem swojej misji poselskiej – publicznym reagowaniem na wszelkie przejawy dyskryminacji.

Sejm powinien domagać się wycofania reprezentacji z piłkarskich rozgrywek Euro 2017

Walka z „brunatnymi praktykami”, które coraz agresywniej infekują nasze życie publiczne, wymaga zdecydowanych kroków. Skoro czynnikiem detonującym agresję na tle rasowym są mecze piłkarskie, to ich rozgrywanie powinno zostać zabronione. Państwo, które pozwala na upowszechnianie publicznych praktyk lżenia grup etnicznych oraz obyczajowych, staje się rasistowskie.

Posłowie na forum Sejmu powinni więc rozpocząć debatę nad wycofaniem piłkarskiej reprezentacji Polski z rozgrywek Euro 2017. Taka dyskusja pokazałaby społeczeństwu, iż politycy nie zamierzają przymykać oczu na rodzący się w naszym kraju faszyzm i rasizm.

Jeśli reprezentacja Polski zakwalifikuje się do finałów Euro 2017, wówczas dojdzie do erupcji nacjonalizmu. Im reprezentacja lepiej gra w piłkę nożną, tym mocniej hałas rasizmu na polskich stadionach wywołuje swoje echo w przestrzeni publicznej. Od partii, która wygrywa w sondażach i określa siebie jako hołdującą wartościom demokracji, można wymagać zdecydowanego i realnego odcięcia się od brunatnych stadionowych okrzyków. Czy Jarosław Kaczyński będzie miał odwagę, aby domagać się wycofania piłkarskiej reprezentacji Polski z rozgrywek Euro 2017?   

Źródło: mmszczecin.pl #piłka nożna