Kiedy reprezentacja Polski w piłce nożne spada w rankingu FIFA, a mojemu ukochanemu Kolejorzowi wybitnie nie idzie w Ekstraklasie, nie oznacza to, że innych dyscyplinach dzieje się źle. W niedzielę, podczas gali rosyjskiego #MMA M-1 w Inguszetii, pochodzący ze słynnego uzdrowiska termalnego Uniejowa, jeszcze bardziej słynny niż cały Uniejów, 29-latek obronił zeszłoroczny tytuł!

Połamania nóg nabiera nowego znaczenia

Polak stoczył walkę z młodszym, 25-letnim Chorwatem, Ante ‘Walking Trouble’ Deliją. Od początku faworytem był zeszłoroczny zdobywca tytułu M-1 w wadze ciężkiej. Cały spektakl rozegrał się w pierwszej rundzie. Nasz wojownik przystąpił do walki z powagą godną mistrza, mają za nic atakującego go gwałtownie Chorwata. Mniej więcej w połowie pierwszej rundy Ante Delija zaatakował Marcina Tyburę niskim kopnięciem, co spotkało się ze zdecydowanym i bezbłędnym blokiem Polaka. W tym samym momencie Chorwat padł na ring, łamiąc sobie z przemieszczeniem kość piszczelową. W następnej sekundzie został zaatakowany gradem ciosów, przez nieświadomego niczego Polaka, który pojął obraz sytuacji dopiero po interwencji sędziego.Bezapelacyjna wygrana przez techniczny nokaut. W taki oto sposób Marcin Tybur Tybura został po raz drugi mistrzem wagi ciężkiej MMA w rosyjskiej gali M-1, zachowując jednocześnie pas organizacji. Gratulujemy!

Poniżej zamieszczamy materiał filmowy z tego wydarzenia. Uprzedzamy, że jest to treść wyłącznie dla osób o mocnych nerwach.

Klasa Mistrza Tybury

O klasie i zachowaniu fair play dwukrotnego już mistrza wagi ciężkiej federacji M-1 Marcina Tybury świadczy to, że gdy tylko się zorientował, jak bardzo został poszkodowany przeciwnik, zaprzestał ataku i pozostał wraz z sędzią, przy zwijającym się z bólu Chorwacie. O klasie Tybury świadczy również fakt, że dzisiaj odwiedził Ante w szpitalu, niedługo po operacji tak paskudnie połamanego piszczela. Postawa Marcina pokazuje, że MMA to nie brutalna walka, w której liczą się zasady i współzawodnictwo. Zdjęcia z tego wydarzenia można zobaczyć na oficjalnym funpage'u Marcina Tybury:

Źródło: eurosport.onet.pl #sporty walki