Tak słabej drużyny jak Videoton na tym poziomie rywalizacji w europejskich pucharach dawno nie widziano. Lech nie pozostawił tej przypadkowej zbieraninie żadnych złudzeń. Piłkarze Kolejorza po prostu wypełnili swój obowiązek, uratowali budżet klubu, a także wzmocnili pozycję trenera Macieja Skorży. 

To nie był wielki mecz Lecha. Bardzo słabo zaprezentował się Videoton. Pod względem organizacji gry wyglądał jak drużyna ze środka tabeli polskiej I ligi. Przy bułgarskiej większe zagrożenie sprawiały już takie ekipy jak Błękitni Stargard Szczeciński, o Żaligirisie Wilno, czy Stjarnan Gadabaer nie wspominając. Oczywiście nie można umniejszać zwycięstwa Lecha, ale w fazie grupowej Ligi Europejskiej będą czekali naprawdę wymagający rywale. Rewanż na Węgrzech będzie wyłącznie formalnością dla mistrza Polski. 

Powrót do Europy po 5 latach

Dzisiejsze zwycięstwo na pewno poprawi morale w ekipie Kolejorza. Fatalny początek sezonu i plaga kontuzji w drużynie musiały się odbić na psychice zawodników. Szczególne znaczenie ma gol kapitana Łukasza Trałki, który na bramkę dla Lecha czekał od sierpnia 2013 roku. To jeden z niewielu lechitów, którzy na początku sezonu nie zawodzili. Kolejny raz niesamowite, jak na polskie kluby, umiejętności zaprezentował Karol Linetty. Akcja, po której padła pierwsza bramka, to w wykonaniu tego młodego zawodnika po prostu majstersztyk. Szybkie rozegranie piłki na jeden kontakt z Douglasem było bardziej efektowne niż sam strzał. Włodarze Lecha na pewno się cieszą, że, dzięki zastrzykowi gotówki jaki da klubowi gra w fazie grupowej Ligi Europejskiej, nie będą musieli sprzedawać Linettego, by zbilansować budżet. Trzeci strzelec, czyli Denis Thomalla, rozegrał dziś przyzwoite zawody, ale w kontekście kontuzji Marcina Robaka to wciąż za mało, by Lech mógł być spokojny o gole w lidze i pucharach. 

Kryzys wciąż trwa

Dzisiejsze zwycięstwo, to dopiero pierwszy krok Lecha w kierunku powrotu na właściwe tory. Biorąc pod uwagę sytuację kadrową w drużynie mistrza Polski, jesienią czeka piłkarzy niezwykle ciężkie zadanie. Sceptycy przywołują sezon 2010/2011, czyli rozgrywki tuż po zdobyciu mistrzostwa. Lech kapitalnie prezentował się na arenie europejskiej, ale w ligowej tabeli okupował przez długi czas miejsce w dolnych rejonach. Dzisiejszym zwycięstwem lechici zapewnili sobie grę co 3 dni co najmniej do Bożego Narodzenia. Takie natężenie spotkań może przynieść jeszcze więcej kontuzji, a wpadkami w lidze kibice Kolejorza nie mogą być zaskoczeni. Ta runda to będzie prawdziwa sesja egzaminacyjna. Dziś lechici zdali pierwsze kolokwium.  #piłka nożna