Lech Poznań i Videoton Szekesfehervar przypominają obecnie dwie rozbite armie. Ich dzisiejsze starcie to pierwszy akt walki o zaistnienie w piłkarskiej Europie. Do tego meczu przystępuje dwóch ciężko rannych, z których jeden na pewno zginie. To tyle tytułem metafor, a teraz do rzeczy. 

Ostatnie sezony w europejskich pucharach były dla Lecha pasmem upokorzeń. W 2013 roku półamatorski Zalgiris wyeliminował wicemistrzów Polski z rozgrywek Ligi Europejskiej. Rok później drużyna "Kolejorza" została upokorzona przez islandzki Stjarnan, w którego składzie występowali studenci, kelnerzy, rybacy, drwale i piekarze. Dziś mówi się o "powrocie do Europy". Marzenia Lecha o Lidze Mistrzów brutalnie przerwał FC Basel. Oczywiście losowanie III rundy kwalifikacji do Ligi Mistrzów było dla Mistrza Polski wyjątkowo pechowe, ale losowanie IV rundy kwalifikacji do Ligi Europy było najlepsze z możliwych. Videoton, czyli jeszcze aktualny Mistrz Węgier, to jedynie szczątki dawnej drużyny. Teraz to borykająca się z ogromnymi problemami sportowymi i organizacyjnymi ekipa, która spośród pierwszych 5 spotkań w lidze węgierskiej przegrała cztery.

Miłe złego początki?

Oczywiście Lech gra ostatnio równie beznadziejnie. Kapitalny mecz o Superpuchar Polski i rozbicie w nim Legii obudziły w kibicach ogromne apetyty, ale to, co działo się później, jest dla Lecha bardzo bolesne. "Kolejorz" zdobył 4 z 15 możliwych punktów w lidze, ale co gorsze, z jego składu wypadli kluczowi zawodnicy, czyli Darko Jevtic i Dawid Kownacki. Paulus Arajuuri wciąż leczy kontuzję, której nabawił się w ostatnim meczu poprzedniego sezonu. Pod jego nieobecność obrona Lecha przypomina kabaret. Sprowadzony jeszcze zimą reprezentant Węgier, czyli Tomas Kadar, swoimi błędami zapracował na miano parodysty, a przecież miał zostać czołowym obrońcą ligi. Daleki od nadoskonalszej formy jest Fin Kasper Hamalainen, a letnie nabytki Lecha, czyli Denis Thomalla, Marcin Robak i Aziz Abdul Tetteh nie stanowią o sile zespołu. Z letnich transferów najlepiej prezentuje się Dariusz Dudka, którego grę można ocenić co najwyżej przeciętnie, więc ten fakt świadczy o jakości "wzmocnień". 

Lech musi, Videoton może

Nie wiadomo jak Lech poradzi sobie z presją tego spotkania. Po piątkowej porażce w Lubinie nastroje wśród kibiców są fatalne. Miesiąc miodowy po zdobyciu tytułu Mistrza Polski już dawno się skończył. Nie będą zatem dziwić gwizdy kibiców, gdy wynik będzie dla Lecha niekorzystny. Faworytem według bukmacherów będą gospodarze. Średni kurs na wygraną Lecha Poznań wynosi tylko 1.40, na remis 4.50, a na triumf gości aż 8.00. To jednak o niczym nie świadczy. Lech musi pokazać swoją siłę na boisku i w końcu przerwać fatalną passę. Dlatego dzisiejszy mecz to nie miejsce i czas na półśrodki i minimalizm. Lech musi po prostu wygrać i to najlepiej wysoko. Mecz rozpocznie się o godzinie 21:00.  #piłka nożna #Liga Mistrzów