Mistrzostwa Ameryki Północnej, Środkowej i Karaibów w piłce nożnej dobiegają końca. Do rozegrania pozostały jeszcze tylko dwa mecze, te najważniejsze. Przedtem jednak trzeba było ustalić, które zespoły zagrają w wielkim finale, a które w meczu o trzecie miejsce. W tym celu na stadionie w Atlancie odbyły się mecze półfinałowe tej imprezy.

Zaskakująca bezradność jankesów

Czytelnicy moich artykułów być może pamiętają, że kiedy pisałem o ćwierćfinałach tej imprezy, nieśmiało dałem do zrozumienia, że Stany Zjednoczone wcale nie są stuprocentowymi faworytami w spotkaniu z Jamajką. Jak się okazało, moje przypuszczenia okazały się prorocze. Wielkie, naszpikowane gwiazdami  USA musiało uznać wyższość zespołu, który swój udział w tym turnieju miał zakończyć na fazie grupowej. Daleki jestem od jakiejkolwiek krytyki gry amerykańskich piłkarzy. Zagrali oni na dość przyzwoitym poziomie, ale na Jamajkę było to jednak buło za mało. W tym meczu amerykańską drużynę cechowała jakaś niebywała nieudolność strzelecka. Stany Zjednoczone od początku miały wyraźną przewagę. Kibice na stadionie i ci przed telewizorami czekali tylko na chwilę, w której rozwiąże się worek z bramkami. Rzeczywiście, rozwiązał się, tylko nie w tej bramce, o której myślano. Drużyna Jamajki zaprezentowała na stadionie w Atlancie bardzo mądry, ekonomiczny i - co najważniejsze - skuteczny futbol. Ich przeciwnicy przeważali, a tymczasem gole zdobywali oni; pierwszego w 30. minucie ze strzału Mattocksa, a drugiego 5 minut później po celnym trafieniu Barnesa. Amerykanom udało się wprawdzie zmniejszyć rozmiary porażki. Tuż po przerwie do siatki trafił Bradley ale było to wszystko, na co się zdobyli. Drużyna z Karaibów umiejętnie broniła korzystnego dla siebie rezultatu i ostatecznie wygrała to spotkanie 2:1.

Nerwowy mecz

Drugi półfinał, który rozegrały między sobą reprezentacje Meksyku i Panamy miał bardzo senny i monotonny przebieg. Obie drużyny więcej czasu poświęcały obronie swojej bramki aniżeli atakowaniu przeciwnej. Jedynym ciekawszym momentem pierwszej połowy tego meczu była sytuacja z 24. minuty, kiedy czerwoną kartką ukarany został panamski zawodnik Tejada. Meksykanie pomimo przewagi jednego zawodnika w żaden sposób nie potrafili tego wykorzystać Co więcej, pierwsi gola strzelili Panamczycy. Stało się to w 56. minucie spotkania, a bramkę zdobył R. Torres. Wydawało się, że ekipie Panamy uda się utrzymać korzystny rezultat do końca meczu, ale w 87. minucie spotkania w zamieszaniu na polu karnym Panamy sędzia dopatrzył się jakiegoś nieczystego zagrania panamskiego obrońcy i podyktował rzut karny przeciwko tej drużynie. Zawodnicy panamscy nie chcieli się pogodzić z tą decyzją. Zaczęli stanowczo protestować. Mecz został przerwany na kilkanaście minut. Wreszcie udało się go wznowić. Meksykanie wykorzystali rzut karny, a uczynił to Gueradado. Dogrywka przyniosła rozstrzygnięcie w 103. minucie jej trwania. Za przewrócenie meksykańskiego napastnika sędzia podyktował drugi rzut karny przeciw Panamie i ponownie na listę strzelców wpisał się Gueradado. Meksyk wygrał to spotkanie 2:1 i awansował do finału. Mecz ten, pomimo nudnego i monotonnego przebiegu, okazał się jednocześnie bardzo nerwowy. Sędzia pokazał w nim aż 10 żółtych kartek; 7 Panamczykom i 3 -  Meksykanom. #piłka nożna