Adam Styczek: Czego w tym roku mogą spodziewać się kibice jeśli chodzi o organizację "okołomeczową" Superfinału Topligi?

Jędrzej Stęszewski: Tematem tegorocznego finału będą Światowe Igrzyska Sportowe, które w 2017 roku odbędą się we Wrocławiu. Futbol Amerykański będzie gościł na The World Games i ta impreza będzie też mocno przez nas reklamowana. 11 lipca to będzie prawdziwie futbolowy dzień. Na esplanadzie Stadionu Miejskiego powstanie miasteczko futbolowe. Najmłodsi będą mogli sprawdzić się na specjalnie przygotowanym boisku. Prawdziwą gratką dla kibiców będzie możliwość ćwiczenia z zawodnikiem ligi NFL i reprezentantem Polski, Babsem Ayiegbusi. Nie zabraknie atrakcji w trakcie meczu - występów cheerleaderek, konkursów czy występu orkiestry. Myślę, że fajnym krokiem jest też to, że w tym roku na finał można dojechać za darmo komunikacją miejską we Wrocławiu. Futbol amerykański ciągle się w Polsce rozwija i stąd też nasza oferta dla kibiców z roku na rok jest większa.

Kto jest pana faworytem do tytułu?

JS: Miniony rok pokazał, że nikt nie może czuć się pewniakiem. W poprzednim sezonie wszyscy stawiali na Panthers. Mecze wygrywa się jednak na boisku. W zeszłym roku Seahawks zupełnie odjechali "Panterom", chociaż pierwsza połowa Superfinału była wyrównana. Wynik nie oddawał do końca tego, co działo się w meczu, bo przewaga "Jastrzębi" była dużo większa niż na to wskazywał końcowy rezultat. W tym roku wrocławianie są jeszcze większym faworytem. Ciąży na nich duża presja. O zwycięstwie zdecyduje jednak taktyka, dyspozycja dnia. Zwycięzca nie jest przesądzony.

Podsumowując mijający sezon trzeba przyznać, że już cichym zwycięzcą jest drużyna Lowlanders. Widać, że wokół drużyny z Białegostoku dzieje się wiele dobrego.

To prawda. Receptą na sukces Lowlanders wydaje się zaangażowanie miasta, jego marka czyli "Wschodzący Białystok" i zbudowanie boiska przy stadionie Jagiellonii.

Przez całą rundę zasadniczą Topligi przewijał się temat relacji pomiędzy sędziami a zawodnikami. W ostatnim sezonie widać było, że obie strony mają do siebie dużo pretensji. A czy związek ma gotową receptę na ten problem?

JS: Przede wszystkim edukacja. Częste nieporozumienia pomiędzy sędziami a zawodnikami wynikają z tego, że zawodnicy i często dość sami trenerzy nie znają przepisów. Powiem otwarcie - trener z Torunia intensywnie kwestionował decyzje sędziów podczas meczów ligowych. Nawet zwrócił się do międzynarodowej federacji IFAF. I ostatecznie został bardzo mocno skrytykowany za nieznajomość przepisów. Poziom sędziowania się podnosi. Samej gry też. Przede wszystkim gra staje się coraz szybsza, a to ma duży wpływ na sędziowanie. Regularnie prowadzimy nabory, szkolenia i z pewnością nie zawsze jakość arbitrażu nie jest tak wysoka, jak by mogła być, ale nad tym też pracujemy. Ważną rzeczą natomiast jest to, że nasi sędziowie są doceniani. Ci najbardziej doświadczeni jeżdżą na mistrzostwa świata. To nie są przypadkowi ludzie. Oni naprawdę wiedzą, co się dzieje na boisku.

Kontynuując wątek rozwoju - flagowym produktem związku jest też reprezentacja Polski. Kiedy ponownie zobaczymy biało-czerwonych? #społeczeństwo

JS: Nasza reprezentacja wspierana jest obecnie przez ministerstwo sportu. To daje nam możliwość przeprowadzania przygotowań i zgrupowań na najlepszych obiektach w kraju - w Spale, Cetniewie czy Szczyrku. Zawodnicy mają opłacone zgrupowania, przejazdy, ubezpieczenia zdrowotne. Niewiele reprezentacji na świecie ma takie możliwości. W planie mamy rozegranie dwóch meczów międzynarodowych. Lada moment ogłosimy trenera zza granicy. 12 września zagramy w Gdyni z Belgią. Dwa tygodnie później w Lublinie naszym rywalem będzie Rosja.