Mecze derbowe pomiędzy drużynami ze stolicy Lombardii zawsze wywołują dość spore zainteresowanie wśród kibiców. Tak było i tym razem pomimo ogromnego kryzysu, jaki ostatnio przechodzą oba kluby. Zawody zgromadziły komplet widzów na trybunach pekińskiego stadionu.

Festiwal niewykorzystanych sytuacji

Drużyny wystąpiły w meczu w następujących składach:

-AC Milan: Diego Lopez (46' Abbiati), Calabria, Alex( 46' Mexes), Ely(46' Zapatta), De Sciglio (78' Paletta),De Jong(46' Montolivo), Poli (46' Mauri), Bertolacci(46' Nocerino), Honda ( 46' Bonaventura), Matri (60' Bacca), Niang (60' Luiz Adriano)

-Inter: Carrizo ( 76' Bermi), Santon( 58' D'Ambrosio, 76' Ranocchia), Andreoli, Popa(80'Kovacic), Nagatomo( 76' Juan Jesus), Gnoukouri(76' Guarini), Taider(59' Brozovic), Baldini, Delgado,(59' Hernanes),DiMarco(59' Kondogbia), Longo(76' Palacio).

Mecz, niestety, nie stał na zbyt wysokim poziomie. Pełno było w nim przypadkowości, nieprzemyślanych zagrań, nieudanych akcji ofensywnych. Celowali w nich zwłaszcza zawodnicy Rossonerich, którzy mieli lekką przewagę, ale w żaden sposób nie potrafili skutecznie zagrozić bramce Interu. Szczególnie słaby występ zanotował na swoim koncie Honda. Japończyk przez wiekszą część swojego pobytu na boisku sprawiał wrażenie zagubionego. Wyraźnie było widać, że nie był to jego dzień. Znacznie lepsze wrażenie pozostawił po sobie Bonaventura, który zmienił Hondę po przerwie, ale i w jego przypadku trudno mówić o jakimś szczególnie fenomenalnym występie. Pozostali zawodnicy Rossonerich wypadli poprawnie, ale gra ich pozostawia jeszcze wiele do życzenia. Zwłaszcza powinni poprawić skuteczność. W przeciwnym razie ich powrót na szczyt włoskiej piłki będzie bardzo trudny. Niewiele dobrego można także napisać o piłkarzach Nerroazzurri i mało ich usprawiedliwia fakt, że wystąpili  w tych zawodach w rezerwowym składzie. Podobnie jak w przypadku zawodników Milanu razili wyjątkową chaotycznością i nieskutecznością gry. O pierwszej połowie tego meczu najlepiej byłoby jak najszybciej zapomnieć. O wiele lepsza była druga odsłona. Przede wszystkim gra stała się bardziej zorganizowana, usystematyzowana. Wyraźną poprawę widać było zwłaszcza w poczynaniach zawodników AC Milan. Jedyna bramka meczu padła w 62 minucie spotkania i strzelił ją z woleja w ekwilibrystyczny sposób Mexes. Gol ten z całą pewnością będzie pretendował do tytułu bramki miesiąca, a może nawet i roku. Po zdobyciu prowadzenia zawodnicy Rossonerich ograniczyli się do kontrolowania przebiegu spotkania i bronienia korzystnego dla nich wyniku. Zawodnicy Interu przeprowadzili wtedy kilka interesujących akcji i w samej końcówce meczu byli  bardzo bliscy wyrównania. #piłka nożna