Michał Pazdan, na co dzień broniący barw Jagiellonii Białystok, jest największym wygranym ostatnich meczów reprezentacji Polski. Dwa bardzo udane występy obrońcy z Gruzją 4:0 i Grecją 0:0 nie uszły uwadze zagranicznych klubów. Do Białegostoku spływają oferty!

Nagroda za udany sezon

Ostatni sezon był dla Jagiellonii Białystok i Michała Pazdana pełen sukcesów. Drużyna do końca rozgrywek walczyła o mistrzostwo Polski z Lechem Poznań i Legią Warszawa, kwalifikując się do Ligi Europy - zajęła 3. miejsca w T-Mobile Ekstraklasie. Do sukcesu drużyny prowadzonej przez Michała Probieża walnie przyczynił się jedenastokrotny reprezentant Polski Michał Pazdan. Zawodnik rozegrał w Ekstraklasie 27 meczów, strzelił 2 gole i w każdym meczu był filarem obrony Jagiellonii. Wyborna forma zaowocowała zainteresowaniem ze strony trenera reprezentacji Polski Adama Nawałki i powołaniem 27-latka do kadry na mecz eliminacji Mistrzostw Europy 2016 z Gruzją oraz towarzyskie spotkanie z Grecją.

Zdeterminowana Legia

Pozyskaniem Pazdana ogromnie zainteresowana jest Legia, która jest skłonna zapłacić za transfer definitywny 700 tys. euro. Z przejściem do wicemistrza Polski wstrzymuje się sam zawodnik, który nie ukrywa, że chciałby spróbować swoich sił za granicą. Okazja ku temu jest wielka, ponieważ oprócz Legii zainteresowania Pazdanem nie kryją kluby niemieckiej Bundesligi. Mowa tu o Schalke 04 Gelschenkirchen, Hamburgerze SV i VFB Stuttgart. Szczególnie ten ostatni zespół wydaje się najbliżej pozyskania Polaka. Ostatnio w niemieckich mediach zainteresowanie potwierdził dyrektor sportowy Stuttgartu Robin Dutt, a nieoficjalnie mówi się, że zawodnik Jagiellonii jest obok Niemca Matthiasa Gintera z Borussii Dortmund głównym celem transferowym pięciokrotnego mistrza Niemiec.

"Nie" dla Chin

Pazdan wcześniej otrzymał ofertę przejścia do jednego z klubów z Chin. Zawodnik odrzucił jednak propozycję przez wzgląd na swoje sportowe ambicje. W Chinach na co dzień występują Mateusz Zachara w Henan Jianye i kolega Pazdana z reprezentacji Krzysztof Mączyński w Guizhou Renhe. #piłka nożna #Bundesliga