Półwysep Arabski, a w szczególności Katar, to jeden z najpopularniejszych kierunków dla piłkarzy. Nie jest to jednak spowodowane poziomem sportowym, ale przede wszystkim potężnym zastrzykiem gotówki. Dlatego na tego typu transfer decydują się głównie znane nazwiska będące blisko sportowej emerytury. Jednak w przypadku Gervinho nawet szejkowie byli bezradni.

Piłkarz AS Roma według włoskich mediów był już jedną nogą w zespole Al-Jazira. Katarczycy byli gotowi zapłacić włoskiemu klubowi 13 milionów euro. Wydawało się zatem, że dla wszystkich stron transakcja będzie idealna: Włosi zarobią spore pieniądze, szejkowie zyskają zawodnika, który jeszcze całkiem niedawno stanowił o sile Arsenalu, a sam piłkarz zabezpieczy finansowo siebie i rodzinę.

Długa lista wymagań

Jednak jak informuje "La Gazzetta dello Sport", transfer piłkarza z Wybrzeża Kości Słoniowej nie doszedł do skutku. Co zatem stanęło na przeszkodzie? Otóż Afrykanin uznał, że jego nowy klub to studnia bez dna i może poprosić o wszystko, co tylko chce. Oprócz wynagrodzenia w wysokości 4,5 miliona euro rocznie Gervinho zażyczył sobie prywatnej plaży, prywatnego helikoptera, zakwaterowania dla rodziny, oczywiście o wysokim standardzie oraz nieograniczonej liczby biletów lotniczych do ojczyzny.

Nawet jeśli właściciela było stać na powyższe wygody, to jego zdaniem piłkarz myślący w pierwszej kolejności o luksusach, a nie o piłce, jest mu niepotrzebny. Zachowanie gracza wywołało spore zaskoczenie także i w Rzymie. Klub próbował nawet za pomocą specjalnie zatrudnionego mediatora przekonać Gervinho do zmiany warunków kontraktu. Jednak nie przyniosło to oczekiwanego skutku, gdyż... nikt nie był w stanie skontaktować się z 28-latkiem.

Upadek negocjacji mocno skomplikował sytuację obu klubów. Brak 13 milionów euro może mocno skomplikować ruchy transferowe zespołu ze Stadio Olimpico. Z kolei szejk Mansour bin Zayed Al Nahyan musi teraz znaleźć innego znanego piłkarza, który bez mrugnięcia okiem przystanie na jego warunki.

A co z samym Gervinho? Pochodzący z Wybrzeża Kości Słoniowej piłkarz prawdopodobnie pozostanie w Rzymie, gdzie na pewno nie dostanie ani podwyżki, ani prywatnej plaży czy własnego samolotu. Możliwe też, że w związku z całym zamieszaniem będzie miał też problemy z regularną grą. Chyba, że zgłosi się po niego kolejny szejk, albo inny możny tego świata, z Chin czy Stanów Zjednoczonych. #piłka nożna