Dwóch głównych faworytów hiszpańskiej ekstraklasy czekała ciężka przeprawa. W 36. kolejce znajdująca się ostatnio w genialnej formie FC Barcelona zmierzyła się na Camp Nou z rozczarowującym w tym sezonie, ale jednak wciąż groźnym Realem Sociedad. Real Madryt przyjął u siebie świetną w tegorocznych rozgrywkach Valencię. Z powyższych ekip tylko Real Sociedad właściwie o nic już nie walczy: na trzy kolejki przed końcem nie ma już szans na pozycję gwarantującą grę w europejskich pucharach. Ekipie z Kraju Basków nie grozi też spadek. Natomiast czwarta w tabeli Valencia zdecydowanie miała powody do mobilizacji. Na plecach czuła oddech Sevilli, a po cichu być może liczyła również na wyprzedzenie trzeciego Atletico i wskoczenie na podium. Barcelona i Real Madryt idą praktycznie łeb w łeb i tylko one liczą się już w walce o mistrzostwo.

Strajki związków piłkarskich 

Jednak kibiców hiszpańskiej piłki bardziej emocjonować mogły wydarzenia pozasportowe. Wynika to ze strajku, na jaki zdecydował się w tym tygodniu Związek Piłkarzy Hiszpańskich (AFE) i Królewski Hiszpański Związek Piłki Nożnej (RFEF). Sprzeciw spowodowany jest - jak twierdzą protestujący - krzywdzącą i niesprawiedliwą ustawą rządową dotyczącą zysków z transmisji. To RFEF poczuwa się do odpowiedzialności za rozdysponowywanie środków i nie zgadza się na odgórne regulacje. Kolejnym przedmiotem kontrowersji jest również finansowanie futbolu amatorskiego oraz większe dofinansowania dla niższych klas rozgrywkowych proponowane przez hiszpańskie Ministerstwo Edukacji, Kultury i Sportu. RFEF zdecydowanie odrzuca rządowe projekty.

Strajk zaplanowany jest na 16 maja, co oznacza, że obejmie ostatnie dwie ligowe kolejki i finał Pucharu Króla. Kibice nie wiedzieli zatem, czy to właśnie w sobotę wyłoniony zostanie mistrz Hiszpanii, czy trzeba będzie rozegrać pozostałe dwa mecze w innych niż planowane terminach. Na przeszkodzie jednak stałoby w takim wypadku hiszpańskie prawo pracy, które wyraźnie mówi, że dni przeznaczone na strajk nie zostają odpracowywane.

Kibicom pozostaje żywić nadzieję, że nieporozumienie między rządem a związkiem piłki nożnej zostanie szybko zażegnane i że elektryzująca cały świat rywalizacja Realu i Barcelony oraz ich liderów, Ronaldo i Messiego, nie będzie zakłócana przez pozaboiskowe konflikty. #piłka nożna #Hiszpania #Primera División