Nic nie pomogło. Ani czerwona kartka od UEFA, ani działania amerykańskiej prokuratury, która aresztowała kilka dni temu paru najbliższych współpracowników Seppa Blattera. Nie spełniły się też nadzieje niektórych związków piłki nożnej w Europie, że wybory przyniosą zmiany. 79-letni Szwajcar Sepp Blatter został po raz piąty prezydentem Międzynarodowej Federacji Piłki Nożnej z siedzibą w Zurychu.

Dlaczego znowu został wybrany?

Prostą odpowiedź na to pytanie daje Bruno Affentranger, szwajcarski autor biografii Blattera. "Dlatego, że głos związku piłkarskiego na Seszelach wart jest tyle w tym specyficznym futbolowym świecie co głos mistrza świata Niemiec" - powiedział holenderskiej telewizji Nieuwsuur.

Jego zdaniem Sepp Blatter wykorzystał lekcję, jaką otrzymał od swojego poprzednika Brazylijczyka Joao Havelange. To za szefowania tego ostatniego w FIFA #piłka nożna zmieniła się w wielki biznes.

Havelange został prezydentem FIFA w 1974 roku i był pierwszym szefem Federacji spoza Europy. Swojego poprzednika, Brytyjczyka Stanleya Rousa pokonał, bo postawił na związki piłki nożnej działające w krajach Azji i Afryki. Trzy lata przed wyborami Brazylijczyk rozpoczął swoje podróże po Afryce i Azji. Związkom w krajach z tych kontynentów obiecał pieniądze i więcej władzy. "Wiedział, jak obudzić śpiących gigantów" - powiedział tej samej holenderskie telewizji Amerykanin, Mel Brennan, były pracownik FIFA.

Obudzili olbrzyma

"W 1974 roku Afryka była śpiącym olbrzymem. Ich głosów nie docenił ówczesny prezydent. Docenił to Havelange na zasadzie jeden kraj - jeden głos. Dlatego głosy tych małych państewek mogą decydować o wyborach. Tym sposobem Havelange zaskoczył swojego poprzednika Rousa w 1974 roku, zwyciężając 68 głosami do 52" - tłumaczy Brennan.

Blatter i Havelange ściśle ze sobą współpracowali

"Joao Havelange od początku forsował programy rozwoju Mistrzostw Świata. Dzięki nim do świata futbolu dołączyło coraz więcej krajów. To miało swoje konsekwencje. Po pierwsze piłka nożna stała się bardziej opłacalna, ponieważ Havelange chciał na niej jak najwięcej zarobić. Po drugie społeczność piłkarska stała się quasi demokratyczna. Europa została osłabiona" - analizuje dalej Bruno Affentranger.

Havelange po swoim zwycięstwie szukał kogoś, kto mógłby wprowadzić ten plan rozwoju w życie. Sepp Blatter miał w sobie dokładnie to, czego Brazylijczyk szukał: znał się przede wszystkim na marketingu i miał międzynarodowe kontakty.

Blatter z ochotą podjął się zadania rozwoju FIFA

Kiedy 23 lata później został kandydatem w wyborach na prezydenta FIFA, odwiedził 160 państw. Nic więc dziwnego, że w 1998 roku pokonał swojego rywala Lennarta Johanssona. Ten był podobnie zdziwiony, jak wcześniej Brytyjczyk Stanley Rous, pokonany przez Havelange.

Ktoś obliczył, że Stepp Blatter w swojej 40-letniej karierze najwięcej czasu spędził w samolocie, aby odwiedzić federacje piłki nożnej w biednych krajach. Propagował w nich piłkę nożną, każdego wysłuchał, był czarujący. Za jego kadencji do FIFA dołączyło kilkadziesiąt nowych państw. A zgodnie z zasadami FIFA - każdy kraj ma jeden głos. Nie zaszkodziły mu informacje o przekupstwach, pozycja Blattera umacniała się, bo miał poparcie związków piłkarskich z Azji i Afryki. Te dwa kontynenty nadal go popierają. Nie zawiodły i teraz, choć oficjalnie nigdy się tego nie dowiemy, bo wybory są tajne.

Blatter wygrał w pierwszej turze. Otrzymał 133 głosy. Jordański książę Ali Bin Al-Husajn otrzymał zaledwie 73 głosy i po pierwszej turze wycofał swoją kandydaturę.

Żródło: NOS-Nieuwsuur