Bolesne wspomnienia z finału 

Po wielkiej radości, jaką Juventus i jego kibice odczuwali z powodu awansu do finału, wracają bolesne wspomnienia. Dnia 29 maja 2015 mija trzydzieści lat od wielkiej tragedii, jaka miała miejsce w Brukseli, w finale Ligi Mistrzów pomiędzy Juventusem a Liverpoolem. Na stadionie Heysel zginęło 39 kibiców, w tym 32 Włochów - miłośników Juventusu, którzy wybrali się do Belgii, by na żywo obejrzeć i świętować pierwsze zwycięstwo swojej drużyny w Lidze Mistrzów. Zamiast tego, spotkała ich brutalna śmierć w sektorze "Z" brukselskiego stadionu. Zostali zaatakowani przez wściekłych, pijanych angielskich chuliganów, zanim rozpoczęło się spotkanie finałowe.

"Przeklęty" puchar


Dla wielu miłośników Juventusu zwycięstwo odniesione nad Liverpoolem jest uczczeniem pamięci zmarłych, które poniosły tragiczną śmierć. Kibice, którzy zginęli w Brukseli, byli nie tylko ofiarami brutalności angielskich chuliganów, ale także nieudolności belgijskich służb porządkowych, które nie potrafiły poradzić sobie z pseudokibicami. Dla rodzin ofiar, dla tych, którzy przeżyli to tragiczne wydarzenie, nadal jest to traumatyczne wspomnienie. Zamieszki zaczęły się przed meczem. Pijani kibice Liverpoolu zaczęli obrażać fanów Juventusu. Sektor "Z" uznawany był za neutralny, więc służby bezpieczeństwa nie zwracały na niego większej uwagi. Jedynym, co oddzielało miłośników obu klubów, było małe ogrodzenie. Dla agresywnych chuliganów z Anglii nie było problemem przedrzeć się przez płotek; rzucili się na kibiców Starej Damy. Spanikowani kibice Juventusu rzucili się do ucieczki. Część z nich zginęła po brutalnym ataku Liverpoolczyków, część została staranowana przez uciekające tłumy.

Kiedy policji udało się zaprowadzić porządek, kapitanowie obu drużyn wyszli na murawę i zapowiedzieli, że mecz się odbędzie. Służby porządkowe uznały, że bezpieczniej będzie, jeśli finał Ligi Mistrzów odbędzie się, jeśli zostałby odwołany - mogłoby dojść do jeszcze bardziej brutalnych starć między ogromną ilością kibiców obu klubów, którzy wyszliby rozwścieczeni na ulice.
W drużynie Bianconerich grał wówczas Zbigniew Boniek. #Juventus zwyciężył 1:0 z Liverpoolem po golu strzelonym przez Platiniego z rzutu karnego. Francuz przeprosił po meczu za swoją celebrację gola, podkreślił, że nie wiedział o tym, ile ludzi zginęło wówczas na stadionie.

Po tragedii, która miała miejsce podczas finału Ligi Mistrzów w 1985, drużyna Liverpoolu została ukarana wykluczeniem z europejskich pucharów na 6 lat. Pozostałe ekipy angielskie również ucierpiały na skandalicznym zachowaniu chuliganów - wszystkie kluby zostały wykluczone z rozgrywek na 5 lat. Po 20 latach Juventus zmierzył się z Liverpoolem kolejny raz - pierwszy raz po wielkiej tragedii, w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Kibice Liverpoolu przygotowali oprawę z myślą o kibicach Starej Damy. Na trybunie pojawił się napis "Amicizia" - czyli przyjaźń.

źródło: ilsecoloxix.com #Liga Mistrzów #historia