Messi przybliżył Barcelonę do wielkiego finału w Berlinie. Argentyńczyk wytrwale walczył z Neuerem, który bronił doskonale aż do 76' minuty... 

Pierwsza połowa Barcelona - Bayern 

Guardiola ze swoją obsesją na punkcie posiadania piłki, zadbał o to, by jego piłkarze nie byli gorsi od Barcelony. Jego drużyna grała ustawieniem 3-5-2. Tym samym gra, którą rozgrywali Bawarczycy, toczyła się głównie na środku boiska. Posiadanie piłki przez obie drużyny wynosiło po 50%. Jednak to #Barcelona atakowała bramkę Neuera. W 12' minucie niemiecki bramkarz pokazał swój geniusz po raz pierwszy. Doskonale obronił strzał Luisa Suareza. W 21' indywidualną akcję przeprowadził Messi. Argentyńczykowi zależało jednak za bardzo na strzeleniu gola. Barcelońska gwiazda za wszelką cenę chciała dogonić Cristiano Ronaldo, który po zdobyciu gola, wyszedł na prowadzenie w klasyfikacji strzelców. Messi zamiast podać piłkę do Neymara, oddał strzał na bramkę. Pazerność nie popłaciła. Manuel Neuer oczywiście obronił. W defensywie Bayernu doskonale radził sobie Jerome Boateng. Skutecznie powstrzymywał barcelońskie trio. Ofensywa Guardioli była natomiast bardzo zagubiona. Duet Lewandowski - Müller, który grał zawsze świetnie razem, w tym spotkaniu nie potrafił się zgrać. Dla Lewego ten mecz był wielkim wyzwaniem, mając na uwadze problemy zdrowotne, z jakimi się boryka. Do końca pierwszej części spotkania oglądaliśmy głównie atakującą Barcelonę, która nie potrafiła pokonać genialnego Neuera. Niemiec zatrzymywał piłkę w bramce, w polu karnym, a także poza nim. Bez wątpienia, to dzięki jego umiejętnościom pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem. 

Druga połowa półfinału Ligi Mistrzów 

Bayern już w 46' minucie miał okazję na zdobycie bramki. Po faulu Daniego Alvesa, sędzia odgwizdał rzut wolny z 19m. Strzał oddał Xabi Alonso - podwójny wróg - jak nazwany został przez katalońską prasę były gracz Realu Madryt. Hiszpan trafił jednak prosto w mur. Po siedemdziesięciu minutach gry statystyki strzałów oddanych na bramkę wynosiły 13:5 dla Barcelony. Kwadrans przed końcem spotkania piłkarze Luisa Enrique zaczęli błyszczeć na boisku. Po błędzie Philippa Lahma, piłkę przejął Dani Alves. Brazylijczyk podał do Messiego, któremu tym razem dopisało szczęście - po rykoszecie piłka wpadła do bramki. 1:0 dla gospodarzy. W 80' Argentyńczyk wykorzystał wspaniałą okazję, jaką sam sobie stworzył. Przerzucił piłkę nad Neuerem, który w tym momencie był bezradny. Arbiter doliczył 4 minuty do regulaminowego czasu gry. W 90+4' Messi kolejny raz ruszył na bramkę. Tym razem Argentyńczyk nie zachował się egoistycznie. Podał piłkę do Neymara, który strzelił na 3:0. 

Genialny rezultat dla Barcelony. Po tym spotkaniu i golach Messiego, Guardiola zapewne ma w myślach hiszpańskie przysłowie "Cria cuervos y te sacaran los ojos" - Hoduj kruki, a wydziobią ci oczy...

Zobacz >>> Gdzie oglądać mecz Bayern Monachium - FC Barcelona 12.05.? 
#Liga Mistrzów #Bayern Monachium