Spotkanie ćwierćfinałowe Ligi Mistrzów między Atletico i Realem Madryt zakończyło się remisem. W dużej mierze była to zasługa słoweńskiego bramkarza, Jana Oblaka. Dwudziestotrzyletni golkiper był dla piłkarzy Realu murem nie do pokonania.

Ćwierćfinał Atletico - Real

Obie drużyny zaczęły mecz otwarcie. Ataki były widoczne już od pierwszych minut. W 4' Gareth Bale wykonał genialny strzał na bramkę, ale bohater spotkania - Jan Oblak - był na miejscu. Atleti próbowało szczęścia po stałych fragmentach gry, jednak obrona Realu wraz z Ikerem Casillasem, skutecznie sobie z nimi radziła. Po trzydziestu minutach spotkania Bale stworzył kolejną, genialną sytuację. Tym razem także nie udało się Walijczykowi pokonać bramkarza Atleti. Piłkarze obu drużyn stawali się coraz bardziej nerwowi. Mogliśmy zauważyć coraz więcej spornych sytuacji, szczególnie między Ramosem a Mandzukicem. Nerwów na wodzy nie potrafił utrzymać także Bale, który z impetem wypchnął za linię boiska Juanfrana. Sędzia był dość powściągliwy i nie pokazał ani jednej żółtej kartki w pierwszej połowie. Piłkarze Simeone nie za bardzo radzili sobie ze zbudowaniem konkretnej akcji; Arda wykopywał piłkę za mocno, Gabi nie potrafił dobrze dośrodkować, a Griezmann strzelał na bramkę tak, że Casillas mógł bronić z zamkniętymi oczami. Real próbował wykorzystać nieudolność Colchoneros, tworząc kolejne akcje. W 37 minucie James Rodriguez miał ogromną szansę na gola. Sytuacja wyglądała nieciekawie dla Atleti, przed Oblakiem stało tylu piłkarzy, że obrona strzału wydawała się nierealna! Jednak bramkarz rzucił się doskonale i zatrzymał piłkę tuż przy prawym słupku. Chwilę później z dystansu uderzał Modric. Piłka poleciała tuż nad poprzeczką. W 39 minucie statystyki pokazały, że Atleti ma 1 strzał na bramkę, Real zaś 6. Do pierwszej połowy arbiter doliczył tylko minutę. Obie drużyny zeszły do szatni z czystym kontem.

Druga połowa, Real opada z sił, Atleti atakuje

Gra przestała być jednostronna! Atleti ruszyło do ataku. Jak to przy spotkaniach derbowych, atmosfera była gorąca. Dodatkowo podgrzało ją zderzenie Mandzukica z Ramosem. Mario skończył z zakrwawianą twarzą, a Ramos nie obejrzał za to zdarzenie żółtej kartki. Łuk brwiowy Mandzukica nie przestawał krwawić, ale piłkarzowi udało się wrócić do gry. Ofensywa gości uspokoiła się w drugiej części spotkania. Być może było to spowodowane zmęczeniem? Szczególnie Modric i James sprawiają wrażenie piłkarzy, którzy nie nadają się do rozgrywania 90 minut w spotkaniu. Napiętą atmosferę spotęgował dość brutalny faul na przecież już poszkodowanym Mandzukicu. Carvajal bardzo ostro potraktował rywala w polu karnym. Sędzia niestety nie widział całego zajścia i nie podyktował jedenastki. Real osłabł. Królewscy zaczęli bronić swojej bramki i czystego konta. Ancelotti zdjął z boiska Benzeme, dla którego bieganie przez 90 minut również nie należy do łatwych.

Diego Simeone miał inny plan dla swojej drużyny. Zaczął dokonywać zmian ofensywnych. Na murawie pojawił się Raul Garcia, który tuż po wejściu na boisko był bliski pokonania Casillasa. Chwilę później na murawie pojawiła się gwiazda i wychowanek Atleti - Fernando Torres. Cholo grał trzema napastnikami i nie odpuścił nawet Mandzukicowi, który regularnie schodził z murawy otrzeć krew. Wspaniałą sytuację stworzył sobie Fernando Torres, akcję doskonałą przewrotką zakończył Suarez, jednak Casillasowi udało się to obronić. Końcówka spotkania przyniosła więcej żółtych kartek niż akcji. Starcia Arda - Ramos, Mandzukic - Carvajal, Godin - Marcelo, robiły się coraz ostrzejsze. Arbiter przedłużył spotkanie o trzy minuty. Ostatni gwizdek przyniósł bezbramkowy remis. Wszystko rozstrzygnie się na Bernabeu. Dla Atleti wynik 0:0 niesie ze sobą dobre wspomnienia. W zeszłorocznym półfinale Ligi Mistrzów zremisowali bezbramkowo z Chelsea u siebie, po to, żeby wygrać 3:1 w Londynie. Czy z Realem będzie tak samo?

>>>> Czytaj: BBC znów w akcji! Miażdżące zwycięstwo Realu Madryt nad Granadą!

Konflikty w Barcelonie. Trener nie dogaduje się z Messim i Neymarem #piłka nożna #Liga Mistrzów