Dlaczego emocje związane ze startami Roberta Kubicy w rajdach nie są tak wielkie jak w czasach, gdy startował w Formule 1? Przecież stopień trudności do pokonania dla Roberta jest znacznie większy na trasie niż na torze. Czy dlatego, że nie rozumiemy zasad rywalizacji sportowej, niuansów, szczegółów dyscypliny, w której komentator zza szklanego ekranu nie wrzeszczy: "Leeeeć, królu złoty"? Może dlatego, że telewizja nie transmituje przebiegu rajdów, gdyż nie liczy się walka herosów, lecz kasa z reklam o substytutach diety czy emulsji na wzdęcia?

Tymczasem kilka godzin temu ruszyła kolejna eliminacja rajdowych Mistrzostw Świata Rally Guanajuato Mexico. Po raz trzeci w tym roku będziemy trzymali kciuki za udany występ Roberta Kubicy, tym razem na szutrowych trasach wokół Leon. W dwóch rozegranych w tym roku rajdach (Monte Carlo i Szwecji) Polak nie zdobył punktów, ale… ze wszystkich kierowców tylko broniący tytułu mistrzowskiego Sebastien Ogier wygrał więcej odcinków specjalnych (11), Robert Kubica wygrał ich 5, Meeke z Citroena 4, Lattvala z Volkswagena i Neuville z Hyundaia po 3.

Szanse Kubicy

Czy Kubica ma szanse na pierwsze w tym roku punkty? Moim zdaniem Kubica ma szanse nie tylko na punkty, ale też na zwycięstwa. No, może jeszcze nie w tym rajdzie, nie w tym roku i nie w tym samochodzie. Gdyby… wszyscy wiemy, gdyby nie Ronde di Andora, byłby już dzisiaj czterokrotnym mistrzem świata Formuły 1. Gdyby jednak wziąć pod uwagę, że całe życie, jeżdżąc na torach asfaltowych, stał się na szutrach, po dwóch sezonach startów, wymagającym rywalem dla najlepszych rajdowców, moglibyśmy dojść do wniosku, że najważniejsze jeszcze w rajdach się nie stało i czy będziemy tego świadkami, zależy tylko od naszej cierpliwości.

Rywalizacja na takich właśnie nawierzchniach w Meksyku może dostarczyć wyjątkowych emocji. Z kilku powodów. W Rajdzie Meksyku kierowcy startują w kolejności zajmowanych miejsc w klasyfikacji generalnej, więc Robert będzie startował jako 13., co oznacza, że jadący przed nim kierowcy będą "czyścili" mu drogę z piachu, żwiru i kamieni. Miejmy nadzieję, że aż do twardego podłoża. Najwięcej może stracić na tym Sebastien Ogier, który jak długo będzie w rajdzie, będzie otwierał każdy odcinek. To raz. Dwa to opony. Jedynie trzej kierowcy (Kubica, Martin Prokop i Lorenzo Bertelli) używają opon Pirelli, które w znakomitym stopniu pomogły wygrać Kubicy pięć odcinków specjalnych w dwóch ostatnich rajdach, co dla fachowców jest sygnałem jednoznacznym. Reszta jeździ na Michelinach, ale nie jest powiedziane, że w przyszłym roku sytuacja nie zmieni się radykalnie.

Pierwsze odcinki

Za nami dwa pierwsze odcinki. Pierwszy, króciutki, zaledwie kilometr ulicami Guanajuato, czyli na asfalcie. Różnice w naszej skali były minimalne, w jednej sekundzie zmieściło się ośmiu kierowców, tym ósmym był właśnie Kubica. Odcinek drugi był niewiele dłuższy - liczył 4600 metrów, a pierwsza dziesiątka zmieściła się w czterech sekundach (Kubica 9. - 3,2 sekundy straty). Po dwóch odcinkach prowadzi Ogier przed Neuville'em i Mikkelsenem, czyli Hyundai między dwoma Volkswagenami. Prawdziwy rajd zacznie się jutro, ok. 15 naszego czasu. Kierowcy przejadą osiem odcinków specjalnych (ok. 145 km) w kurzu, w suchym gorącym powietrzu, bez klimatyzacji. Górski charakter trasy sprawi prawdopodobnie, że zmiany w klasyfikacji będą duże, a liczba startujących samochodów i tych kończących drugi dzień rajdu w stawce nie będzie musiała się zgadzać.

Za rok, gdy Kubica wygra pierwszy rajd, każdy powie: " ja wiedziałem, że tak będzie", złotouści komentatorzy z redakcji sportowej telewizji będą (jak za czasów Małysza, Kowalczyk czy obecnie Stocha) podlizywać się mistrzowi jak mój pies przed wyjściem na spacer. Ale na razie (kto jest fanem rajdów, ten wie, gdzie poszukać w internecie) możemy spokojnie pooglądać szalone przejazdy mistrzów kierownicy z satysfakcją, że "nasz człowiek" jest jednym z nich. A frajerzy niech puszczają reklamy o gazach, zaparciach i innych przypadłościach gastrycznych (niestety najczęściej w czasie kolacji). #Moto GP #Mistrzostwa Świata