Dwudziesta ósma kolejka Premier League została rozegrana tym razem w środku tygodnia. Mecze zostały rozegrane we wtorek i środę.

3 marca

Hull City podejmowało na swoim stadionie Sunderland. Już po 15 minutach gospodarze objęli prowadzenie - Huddlestone świetnie wykonał rzut wolny, dośrodkowując do N'Doye, który umieścił piłkę w siatce. Gościom udało się wyrównać w 77', po koronkowej akcji, która zakończyła się doskonałą główką Rodwella. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1.

Na St. Mary's Stadium Southampton podejmowało Crystal Palace. Zawodnicy obu drużyn nie pokazali się z najlepszej strony. Drużyna gospodarzy była odrobinę lepsza. W 83' Świętym się poszczęściło - Mane strzelił gola, zapewniając im trzy punkty w tym spotkaniu.

Na Villa Park mogliśmy oglądać starcie Aston Villi z West Bromwich Albion. Gospodarze pokazali się z bardzo dobrej strony i dostarczyli swoim kibicom wielu emocji. Już w 13' piłkę w bramce umieścił Agbonlahor, jednak radość nie trwała długo - sędzia odgwizdał spalonego. W 22' ten sam piłkarz strzelił ponownie. Tym razem bramka została uznana. Mimo wielu świetnych akcji Aston Villi brakowało szczęścia w tym spotkaniu. W 66' po rzucie rożnym gola dla gości zdobył Berahino. Sprawiedliwości stała się zadość. W 90+4' został podyktowany dla gospodarzy rzut karny, po ewidentnym faulu bramkarza. Benteke wykonał go bezbłędnie, dając zwycięstwo swojej drużynie.

 4 marca

Na Boleyn Ground oglądaliśmy derby Londynu. West Ham podejmował u siebie Chelsea. Gra obu zespołów była na wysokim poziomie i przyniosła wiele emocji kibicom obu drużyn. Goście w 22' objęli prowadzenie. Po pięknej asyście Ramiresa, Eden Hazard strzelił bramkę głową. Chelsea miała wiele okazji na podwyższenie prowadzenia, jednak zabrakło im szczęścia. Młotom natomiast brakowało skuteczności w pokonaniu lidera. Trzy punkty powędrowały do zachodniego Londynu.

W północnej części stolicy Tottenham mierzył się ze Swansea. Obie drużyny zasługują na pochwałę za bardzo ciekawe spotkanie. Już w 7' minucie gospodarzy wyprowadził na prowadzenie Chadli. Chwilę później na boisku zrobiło się nieciekawie. Piłkarz Łabędzi, Bafetimbi Gomis, zemdlał. Opuścił murawę na noszach, nieprzytomny. Swansea poinformowało później, że z zawodnikiem na szczęście wszystko w porządku. W 19' Walijczycy wyrównali po golu Ki Sung-Yonga. Druga połowa przyniosła również sporo emocji. W 51' Mason wyprowadził Koguty na prowadzenie, dziesięć minut później przewagę gospodarzy podwyższył Townsend. Łabędzie do końca się nie poddawały. W 89' Sigurdsson strzelił bramkę. Spotkanie zakończyło się wynikiem 3:2.

Na Britannia Stadium Stoke podejmowało Everton. Gospodarze rozegrali dobry mecz, natomiast goście z Liverpoolu byli zdecydowanie mało widoczni. W 32' Moses strzelił bramkę dla Stoke. Lukaku nie wykorzystał świetnej okazji, żeby doprowadzić do remisu. W 84' Diouf podwyższył wynik na 2:0, dając Stoke City pewne zwycięstwo.

W zachodnim Londynie na Loftus Road oglądaliśmy kolejne derby. QPR gościło u siebie Arsenal. Pierwsza połowa zdecydowanie nieciekawa. Dopiero po przerwie gościom udało się wyjść na prowadzenie po bramce Oliviera Giroud. Parę minut później wynik podwyższył na 2:0 Alexis Sanchez, radząc sobie doskonale z czterema obrońcami QPR. Gospodarze grali jednak do końca. W 82' piękną bramkę z dystansu strzelił Austin, zapewniając dużo radości swoim kibicom, 1:2.

Newcastle mierzyło się na swoim stadionie z Manchesterem United. Spotkanie nie należało do najciekawszych. Gospodarze zaczęli od ataków, po faulu w polu karnym sędzia nie podyktował rzutu karnego dla nich. United próbowało wykorzystać sytuację, jednak bezowocnie. Dopiero w 89' Young strzelił bramkę dla gości. Bardzo słaby występ United, brawo dla obrony Newcastle.

Na Etihad Stadium Manchester City podejmowało Leicester. Gra była przeciętna. Goście grali raczej defensywnie i z kontrataku. Dopiero pod koniec pierwszej połowy, w 45+2' David Silva wyprowadził City na prowadzenie. Pod koniec drugiej części spotkania, w 88' mogliśmy oglądać drugiego gola dla gospodarzy, którego strzelił Milner.

Na Anfield Liverpool podejmował Burnley. Gospodarze wygrali pewnie i spokojnie. Gra nie należała do porywających. The Redds długo utrzymywali się przy piłce. W 29' gospodarze objęli prowadzenie po golu Hendersona. Goście pozostali raczej bierni, oddając się defensywie. Ta jednak w 51' zawiodła. Sturridge podniósł prowadzenie na 2:0. Takim wynikiem zakończył się mecz. #piłka nożna