#Justyna Kowalczyk w kwalifikacjach do dzisiejszego sprintu techniką klasyczną zajęła pierwsze miejsce. Tuż za nią uplasowały się Falla, potem Gjeitnes i Oestberg, Marit Bjoergen była szósta. Wszystkie zmieściły się w dwóch i pół sekundach... to dokładnie 17 metrów. Kwalifikacje to jeszcze nie sprint, biegnie się samotnie (dzisiaj 1,4 km), swoim tempem, od ćwierćfinałów będą przeszkadzały przeciwniczki. Może być bardzo ciasno.

Króciutki rys

Po ostatnich turbulencjach osobistych i kontuzjach, które miały pochodną w wynikach, ludzie, którzy mają możliwość wypowiadać się publicznie (a my nie mamy możliwości, żeby im zabronić), zaczęli namawiać Justynę, aby zakończyła karierę, póki dźwięczą jeszcze medale na jej piersi. No bo przecież w jednych zawodach zemdlała, z drugich się wycofała a w Biegu Wazów pobiegnie w barwach drużyny rosyjskiej. To, że krew lała się z nosa w trakcie treningów, zrywała odmrożone paznokcie stóp i dłoni, że zdobyła olimpijski medal ze złamaną kością, to nic, ot taki sobie koloryt sporu. Ważne, że przegrywa z Bjoergen a my musimy pić piwo (tracąc komfort, pod czujnym okiem żony), bo pijemy, a nie dlatego pijemy, że oblewamy.

Dobro naszego narodu

Justyna Kowalczyk przez wiele lat, żyjąc pod wielką presją, wypełniała normę (wyznaczaną wielkością sportowego stypendium), na bycie dobrem narodowym. My z tego dobra korzystaliśmy, przeżywaliśmy euforystycznie wszystkie sukcesy, jednak specjalnie się do tego nie dokładając. Owszem, przeczytać jakąś sensację w brukowcu, zadumać się nad wyznaniami na facebooku, skonfrontować z zamieszczanymi rankingami płac, aby spokojnie dojść do konkluzji, że "za takie pieniądze…".

Kobieta

Justyna Kowalczyk jest kobietą, potwornie silną w czasie treningu na lodowcu i jak każda, często słabą wobec wszystkich przeciwności losu, jakie codziennie towarzyszą kobietom w konfrontacji ze światem, który traktuje ją bezwzględnie tak jak sportowa statystyka.

Ćwierćfinał

Wspaniały jak za dawnych lat. Po prostu nic się nie działo. Justyna po słabym starcie, do przedostatniego wzniesienia dobiegła na trzecim miejscu, na którym dała przeciwniczkom "przeczytać numer na plecach". Jeszcze tylko drobny poślizg na ostatnim wzniesieniu i finisz, spokojny, który w finale, gdy na mecie będą czekały medale, może stać się dramatyczny.

Smutek

Justyna Kowalczyk nie trenuje w Polsce. Po prawie dwudziestu latach jej wspaniałej kariery, nie mamy profesjonalnej trasy biegowej do treningu. Jest na Kubalonce, ale chyba bardziej przydatna kombinatorom norweskim. Nie ma się czemu dziwić, Adam Małysz przeżył cały okres Małyszomanii, a trzy skocznie w centrum Wisły zostały zrekonstruowane dopiero wtedy, gdy zaczął startować w Rajdzie Dakar. Justyna lubi jeździć na Kamczatkę, ma tam bazę treningową, gdzie zawsze traktowana jest tak, jak traktowana powinna być u nas. Lubi być w Estonii, w ośrodku gdzie miejscowi mówią do niej: "Witaj w domu". My tacy wylewni nie jesteśmy, sukcesów zazdrościmy, dramaty udajemy, że rozumiemy i cieszymy się, że to zdarzyło się jej, nie nam.

Zastanowienie

Wzmiankowani "my" to nie my. Nie sądzę, żebyśmy my tutaj, mogli tak myśleć. Ja myślę o Justynie i wyobrażam sobie wszystko, co może w tej chwili przeżywać. Ale wszystkiego sobie nie wyobrażę, poza tym, że za chwilę półfinał.

Półfinał

Jak zwykle początek kiepski, potem walka o pozycje, pierwszy podbieg i wyjście na prowadzenie. Rywalki jednak nie odpuszczają, czekamy na drugi podbieg, jest, Justyna utrzymuje prowadzenie. Zjazd, prawie wszystkie razem, ale nie dotrzymują Justynie kroku, wygrywa. W drugim półfinale wygrywa Bjoergen, ale moim nieprofesjonalnym okiem specjalisty od biegów kobiet, ani Justyna, ani Marit nie wyzionęły z siebie ducha, więc czeka nas w finale prawdziwa uczta.

Finał

Justyna zaczęła najsłabiej, została z tyłu, jest szósta, prowadzi Falla, Justyna dochodzi, już, już była pierwsza, ale się poślizgnęła, dwa podbiegi, ale niestety biegnie po zewnętrznej, ostatni zjazd, jest czwarta, walczy, ale walczą wszystkie, nie dały się, jest czwarte miejsce. Wygrała Bjoergen. Justyna w tym sezonie tak wysoko indywidualnie jeszcze nie była.

Czy tym czwartym miejscem, którego jeszcze niedawno nawet nie zauważaliśmy, zdobędzie nasz szacunek, podziw i podziękowanie? Nasz chyba tak, czy "papierowy" również, zobaczymy jutro rano. #Mistrzostwa Świata #narciarstwo