Sportową Polskę (no, może nie tę pierwszoplanową), obiegła wiadomość, że p. Janusz Wójcik ma zostać szkoleniowcem, doradcą i koordynatorem szkółki piłkarskiej w Ulanowie.

Kim jest Janusz Wójcik?

Łatwiej odpowiedzieć kim był. Był trenerem, który z olimpijską reprezentacją zdobył w 1992 roku w Barcelonie srebrny medal w turnieju piłkarskim. Był trenerem Legii Warszawa, z którą rok później zdobył mistrzostwo Polski, odebrane klubowi, za "ustawienie" ostatniego meczu sezonu z Wisłą Kraków. Był trenerem Świtu Nowy Dwór Mazowiecki, co zaowocowało postawieniem mu kilkunastu zarzutów korupcyjnych. Do wszystkiego się przyznał, sam zaproponował poddanie się karze.

Reklamy
Reklamy

Został skazany na dwa lata w zawieszeniu na pięć i kilkadziesiąt tysięcy złotych grzywny.

Jaki był Janusz Wójcik?

Był normalny, miał koneksje w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, Ministerstwie Obrony i wykorzystywał je tak, jak każdy by je wykorzystywał, gdyby w tamtych czasach je miał. Był nietykalny, również jako poseł Samoobrony, podróżując ulicami Warszawy mając półtora promila we krwi. Uwielbiał luksus, samochody, kobiety i pieniądze, co nie jest niczym zdrożnym, a dla wielu motorem do działania. Oczywiście, zależy do jakiego działania. Stał się autorem "kultowego" powiedzenia "Kasa misiu, kasa". Piłkarzy mobilizował do gry okrzykiem "Kiełbasy do góry, golimy frajerów", a prezesów klubów "Tu nie ma co trenować, trzeba dzwonić".

Reklamy

"Wójt" czyli Wójt sam osobie.

Przeczytałem książkę p. Wójcika o sobie (czyli o nim). No, może nie całkiem do końca, chociaż kocham sport, musiały wystarczyć mi trzy czwarte, tyle wytrzymałem - cenzura już nie istnieje, ta wydawnicza chyba jednak powinna… Znalazłem w niej obraz człowieka cynicznego, wulgarnego, który moim zdaniem jest gejzerem prostactwa. Nie znalazłem w niej niuansów warsztatu trenera, raczej tyrana, który swoich piłkarzy widział i oceniał przez pryzmat swojego uzależnienia (słynne - "na zgrupowaniach było picie, jest i będzie").

Co będzie?

Nic specjalnego. Okres korupcji, jak zgodnie stwierdzają pp. Wójcik i Bronkiewicz (organizujący to Ulanowskie przedsięwzięcie), okraszony wyrokiem, mamy mieć już za sobą, więc obawa, że zaowocuje on kolejnymi patologiami wydaje się płonna. W końcu do korupcji trzeba dwojga (częściej dwóch), a "zawiasy" też swoją rolę spełniać powinny. Gorzej jeśli chodzi o wartości, które młodzi ludzie w gimnazjum, czy w liceum powinni mieć możliwości zdobywać.

Po lekturze "Wójta", ociekającego narządami i ich czynnościami, myślę, że jeśli mieliśmy wątpliwości, która edukacja seksualna (katechetyczna czy agnostyczna) jest łatwiejsza do przyjęcia, to w piłkarskiej szkółce w Ulanowie tego dylematu mieć nie będziemy (a tak naprawdę, rodzice tych biednych dzieci). #piłka nożna