Po bardzo długiej i żmudnej rehabilitacji, do formy wraca Ilkay Gundogan. To jego gol, strzelony po dwójkowej akcji z Sinji Kagawą, pozwolił Dortmundczykom wyjść na prowadzenie pod koniec pierwszej połowy piątkowego meczu z VFB Stuttgart. Nie zmienia to jednak faktu, że siłą napędową Borussii Dortmund w 2015 roku jest Marco Reus, który strzelał gole w każdym z trzech ostatnich meczów Borussii w Bundeslidze.

W Juventusie z kolei, nadal błyszczy ten sam piłkarz - Andrea Pirlo. Lata lecą, a Włoch nadal zachowuje wyśmienitą formę. W 19 minucie weekendowego meczu z Atalantą, posłał genialne prostopadłe podanie do wychodzącego na czystą pozycję Llorente, a w ostatniej minucie pierwszej połowy kapitalnym strzałem z dystansu wyprowadził swój zespół na prowadzenie, którego Stara Dama nie oddała już do końca meczu.

Jurgen Klopp zaskoczył doborem zawodników do pierwszej jedenastki. Swoją szansę otrzymał kontuzjowany ostatnio Matts Hummels, za środek pola, oprócz Gundogana i Sahina, będzie odpowiedzialny również Mkhitaryan. Miejsce Sinji Kagawy zajął dziś Włoch Immobile.

Massimiliano Allegri posunął się w swoich roszadach jeszcze dalej niż jego niemiecki rówieśnik. Włoski trener zmienił ustawienie z ligowego 3-5-2 na 4-3-1-2. W miejsce wahadłowych Padoina i Pereyry zobaczyliśmy Lichtsteinera i Evrę. Arturo Vidal zastąpił Martina Caceresa, a Fernando Llorente zajął miejsce na ławce rezerwowych kosztem Alvaro Moraty.

Mecz rozpoczął się od ostrego pressingu Borussii i premierowego strzału na bramkę Buffona już w pierwszej minucie meczu! W kolejnych, gra toczyła się głównie w środku pola. Po niecałym kwadransie, z kontratakiem wyszedł klub z Turynu. Lewą stroną popędził Morata i oddał strzał po ziemie z ostrego kąta. Weidenfeller źle ocenił sytuację we własnym polu karnym i sprezentował piłkę Carlosowi Tevezowi. Argentyńczyk nie miał najmniejszych problemów z umieszczeniem piłki w siatce.

Borussia odpowiedziała już po 5 minutach, gdy niekontrolowany poślizg Giogrio Chielliniego z zimną krwią wykorzystał Marco Reus. Po 18 minutach mieliśmy więc wynik 1:1!

Na boisku rozgorzała prawdziwa wojna. W ciągu kilku minut z kontuzjami zeszli Łukasz Piszczek i Andrea Pirlo. Gdy zbliżał się koniec pierwszej połowy, Bianconeri wyprowadzili zabójczy cios. Środkiem boiska przedarł się Tevez, zagrał na lewe skrzydło do Pogby, a ten dokładnym podaniem obsłużył znajdującego się w szesnastce Moratę. Wychowanek Realu Madryt zdobył w ten sposób swoją pierwszą bramkę w tym sezonie Champions League.

Drugą połowę lepiej zaczęli dortmundczycy, którzy przejęli inicjatywę w środkowej strefie boiska. Juventus na kilkanaście minut wycofał się i czekał na kontrataki. W okolicach 60 minuty Turyńczycy zdecydowali się wziąć sprawy w swoje ręce. Okazje mieli Tevez, Morata, Chiellini i Pereyra. Borussia nie potrafiła w żaden sposób odpowiedzieć na ataki gospodarzy, których usatysfakcjonowała jednobramkowa zaliczka przed rewanżem w Dortmundzie.

Juventus wygrał zasłużenie. Stworzył więcej okazji na zdobycie bramek, a wynik 2:1 to najniższy wymiar kary dla bezproduktywnych dziś gości z Dortmundu.  #piłka nożna