Ktoś kiedyś wymyślił slogan, że (w sporcie), najgorsze ze wszystkich miejsc, jest miejsce czwarte. Pamiętam konkurs skoków w Park City w 2004 roku, Adam Małysz upadł, stracił przytomność, to było jego "najgorsze miejsce", mimo że nie zdobył czwartego, ani żadnego innego.

Porażka

Czy trzecie miejsce i medal, jest rekompensatą porażki, a kolejne miejsce jej uświadomieniem? Pamiętam również zeszłoroczne kolarskie mistrzostwa świata w Ponnferradzie. Osiem kilometrów do mety, na podjeździe odjeżdża Michał Kwiatkowski, ma 10 sekund przewagi, które przez sześć kolejnych kilometrów przyprawiają nas o zawał. Jest zjazd, tutaj nikt go nie dogoni i nie dogonił, ostatnie dwa kilometry to już przygotowania do okolicznościowych zdjęć. Simons Gerrans też gonił, ale przegrał złoty medal o jedną sekundę… Ciekawe jak bardzo cierpiał, gdy zdał sobie sprawę, że zaczął gonić Michała o sto metrów za późno? Może dopiero na podium, stojąc obok mistrza, na drugim, a nie na czwartym miejscu?

Zwycięstwo czy pieniądze?

Kamery pokazują walkę o zwycięstwo, czwartego często już nie pokażą, a "papierowi" dziennikarze nawet o im nie wspomną. Pierwszym trzem, przeważnie płaci się najwięcej, ale co myśli dwukrotny mistrz olimpijski w łucznictwie, który przez całą karierę nie zarobi tyle ile szesnasty zawodnik w trakcie jednego, prestiżowego turnieju w golfa?

Amerykanie wymyślili jeszcze smutniejszy slogan, który mówi, że liczą się tylko zwycięzcy. Zwycięzcy filmowych Oscarów, tenisowych turniejów Wielkiego Szlema, wyścigów Formuły 1 i jeszcze kilku innych ważnych zawodów. Ale chyba troszeczkę im się pomieszało. Przecież ciągle podkreślają siedemnaście nominacji do Oscara Meryl Streep, półfinały i ćwierćfinały tenisistów, awans do play-off drużyn NBA, czyli właściwie przegranych.

Zaczyna się konkurs…

W serii próbnej Forfang i Velta pobijają wczorajszy rekord skoczni (93,5 m) Ammanna o pół metra. Nasz Klemens Murańka i Japończyk Taku Takeuchi dokładają do rekordu półtora metra. Nadzieje rosną… W pierwszej serii Murańka i Jan Ziobro po swoich skokach wychodzą na prowadzenie. Pozostali skaczą też daleko, niestety nawet dalej. Po pierwszej serii prowadzi Rune Velta, przed Kraftem i Freundem. Murańka jest dziesiąty, Ziobro dwunasty, a Stoch szesnasty. Nie będzie nawet czwartego miejsca, dziennikarze nie będą mieli się nad czym roztkliwiać, rozpatrywać straty półtora punktu, czy metra, który mógł zadecydować "o wszystkim".

Czwarte miejsce

Czwarte miejsce naszego skoczka nie będzie tym razem pretekstem dla kibiców (że zły los, sędziowie, Walter Hofer, wiatr, brak wiatru), żeby wypić kolejną kolejkę. Będą siedzieć na swoich kanapach jeszcze prawie tydzień, wcinając chipsy, orzeszki i słone paluszki, podlewając je czym się da, czekając na podium, które będzie można oblać, lub "czwarte miejsce", które się opije.

Druga kolejka

Nasi skakali tak, jak potrafili. Walczyli bardziej z sobą i aerodynamiką niż z konkurentami. Będą przeżywać swoje rozczarowania tak samo, jakby zdobyli to pechowe czwarte miejsce, albo jeszcze bardziej. Jan Ziobro zakończył skakanie jako ósmy, Klemens Murańka i #Kamil Stoch razem wylądowali na miejscu siedemnastym. Severin Freund robił co mógł, pobił rekord skoczni (96 metrów). Czy można więcej? Na pokonanie Rune Velty to jednak nie wystarczyło. Ciekawe ilu skoczków przeżywało dzisiaj syndrom "czwartego miejsca"? A może żaden? Ani czwarty Koudelka, ani Ziobro, którzy tak wysoko w mistrzostwach świata jeszcze nie byli, ani Murańka, który kilka godzin był rekordzistą skoczni…

Jesteśmy po dwóch stronach ekranu, zajmujemy się na co dzień innymi sprawami, ale w czasie konkursu próbujemy myśleć tak jak oni. Niestety, oni skaczą a my myślimy. #Mistrzostwa Świata #narciarstwo