W ubiegłym roku poinformowano, że gospodarzem finałów Ligi Światowej 2015 będzie Brazylia. Kraj obecnych wicemistrzów świata i wicemistrzów olimpijskich, który ma za sobą piłkarski mundial, a w perspektywie największy z możliwych turniejów - Igrzyska Olimpijskie.

Zbuntowana Brazylia 

W grudniu brazylijska federacja spuściła bombę, wycofując się z zobowiązań wobec FIVB. Była to odpowiedź na kary, jakie nałożono na trenera Bernardo Rezende oraz trzech reprezentantów, w związku z ich zachowaniem podczas Mistrzostw Świata rozgrywanych w Polsce. Wówczas Brazylijczycy bojkotowali konferencje prasowe. Nie przychodzili na spotkania, co było złamaniem formalnych obowiązków każdego uczestnika turnieju. Na zbuntowanych wicemistrzów posypały się grzywny i kary w postaci zawieszenia.

Pierwsze wzmianki o Polsce w kontekście przejęcia obowiązków Brazylii pojawiły się już w grudniu. Wówczas PZPS był pogrążony w aferze korupcyjnej i włodarze nie wyrażali chęci wzięcia tej odpowiedzialności na swoje barki.

Mistrzowie świata na ratunek federacji 

Dziś sytuacja wygląda trochę inaczej. Polska federacja złożyła formalną aplikację o przyznanie praw do organizacji finałów Ligi Światowej 2015. Do FIVB wpłynęły także zgłoszenia z Australii oraz Iranu (gdzie aresztowano kobietę, która ośmieliła się zasiąść na trybunach).

Polska wydaje się w tej chwili faworytem. Mamy ogromne doświadczenie organizacyjne, a kibice dopisują. W tym roku z frekwencją nie byłoby problemów, tym bardziej, że na boisko wyszliby nasi mistrzowie świata (wśród których na pewno zabraknie takich nazwisk jak Zagumny, Ignaczak, Wlazły i Winiarski).

Ciasno w kalendarzu 

Należy pamiętać, że zaraz po wrześniowych Mistrzostwach Świata ogłoszono, że Polska zorganizuje również Mistrzostwa Europy 2017. Podobny turniej odbył się u nas również w 2013 roku. Jak poinformował sekretarz generalny PZPS, Andrzej Lemek, zgłosiliśmy chęć organizacji Mistrzostw Świata w 2022 roku.

Czy to nie za dużo? Czy Polakom siatkówka się nie znudzi? Wiadomo, że najlepszym magnesem są sukcesy, jednak nawet głęboka studnia kibicowskiego uwielbienia ma swoje dno. Już teraz z tym problemem mierzy się PlusLiga. Odkąd powiększono liczbę drużyn do czternastu, kibiców coraz trudniej przyciągnąć na halę.

Rozgrywki międzynarodowe to większy prestiż, ale i wyższa cena. Bilety w Polsce są wyjątkowo drogie, a wiele osób do kosztów takiej rozrywki musi doliczyć dojazdy, noclegi i posiłki. Póki co, nie widać słabnącego zainteresowania, a ostatnie Mistrzostwa Świata z pewnością pomogą w utrzymaniu dobrej passy. #Plotki