Są różne dyscypliny naszego życia zewnętrznego (jeśli wewnętrzne to praca, rodzina, zdrowie i jeszcze kilka innych), jak polityka, ekonomia, celebryctwo, czy sport, które staramy się obserwować lub udajemy, że obserwujemy. A jeszcze częściej udajemy, że rozumiemy.

Przed sprinterskim wyścigiem drużynowym kobiet na mistrzostwach świata w narciarstwie klasycznym w Falun, kilku "papierowych fachowców" sugerowało Justynie Kowalczyk zakończenie kariery. W momencie, gdy jeszcze pamiętamy jej sukcesy. Tymczasem Justyna razem z Sylwią Jaśkowiec zdobyła brązowy medal. Gdy odpoczęła, ochłonęła, przeczytała, odpowiedziała: "Dla mnie to niepojęte, jak można wpieprzać się w życie 32-letniej kobiety i ją pouczać". Mężczyźni widać mogą, nie zauważyłem komentatorki, która cokolwiek wypominałaby naszej mistrzyni. W ogóle nie zauważyłem żadnej komentatorki… sami mężczyźni, którzy na nartach znają się proporcjonalnie do tego tak, jak organizatorzy potrafią zapewnić im room z napojami i kanapkami (i nie tylko).

Piekło

#Justyna Kowalczyk przeszła swoje piekło, które nie spadło na nią z nieba - sama brała w tym udział. Gyby stało się inaczej, być może dzisiaj stałaby na pudłach z numerem "1", a wszystko dopiero by na nią czekało. "Komentatorzy" wyliby z zachwytu, jak za czasów Małysza, a nam byłoby i tak wszystko jedno, wygrała czy przegrała - bez znaczenia - byle można było oblewać sukcesy lub przepijać porażki.

Debiutantka

Justyna po zawodach napisała, że przed startem czuła się jak debiutantka, która zna swoje możliwości. Kokieteria, debiutantki nie znają swoich możliwości. Z drugiej strony wiedziała, że w sprincie indywidualnym, dwa dni wcześniej, przegrała medal nie dlatego, że była słaba, ale że zaspała na starcie. Czyli mogła się czuć tak jak się czuła, ale przegrała jak debiutantka. A panowie mogli pomyśleć zanim napisali.

Skoki

Skoki to loteria, zawieje dobrze, będzie noszenie i wynik będzie dobry, zawieje w plecy i będzie po zawodach. Kamil Stoch skacze dobrze, ale bez tego co trenerzy nazywają (abyśmy nie wiedzieli o co chodzi, a ich praca wydawała się bardziej tajemniczą), "błyskiem". Piotr "Wiewiór" Żyła z jednej strony ociera się o rekord skoczni, z drugiej o bulę.

30 kilometrów

Może zdarzyć się jednak i tak, że wywoływana na sportową emeryturę Justyna Kowalczyk, stanie się po biegu na 30 kilometrów znowu pierwszą damą naszych sportów zimowych. 10 kilometrów stylem dowolnym, Norweżki przerżnęły sromotnie. Zostały dosłownie przysypane szwedzkim śniegiem, który padał jak oszalały, z tym, że równo na wszystkie biegaczki. Norwescy serwismeni nie dobrali smarów, co wszystkich norweskich kibiców napawa strachem, że niestety wszystko może się zdarzyć. Tak samo jak nas, którzy wierzymy, że wszystko jeszcze może się zdarzyć. #Mistrzostwa Świata #narciarstwo