Już powoli tenisowi kibice mogę budzić się z zimowego letargu. Po jutrze bowiem w australijskim Perth - nawiasem pisząc mieście słynącym z częstych ataków żarłaczy białych na surferów - startują nieoficjalne mistrzostwa świata par mieszanych, tzw. Puchar Hopmana.

Podobnie jak przed rokiem w stawce ośmiu "najlepszych" mieszanych drużyn świata polscy kibice będą mogli zobaczyć najsilniejszą tenisową parę w naszym kraju - Jerzego Janowicza i Agnieszkę Radwańską. O ile rok temu lekka kontuzja "JJ" pozwoliła szerszej publiczności podziwiać super ofensywny #tenis Grzegorza Panfila, to tym razem nie słychać o najmniejszych problemach zdrowotnych polskich zawodników. Niemniej bardzo chętnie ponownie oglądałbym pana Grzegorza w akcji, gdyż to co wyczyniał rok temu stanowiło miejscami tenis na niebotycznie wysokim poziomie. Aż dziwota, że po tak udanych występach w pucharze Hopmana, nasz tenisista nie przebrnął kwalifikacyjnej drabinki AO.

Powyżej napisałem z "lekką" ironią o poziomie zespołów biorących udział w zmaganiach o to trofeum. Niestety, od dłuższego czasu normą jest absencja najlepszych zawodników. Puchar Hopmana może jedynie pomarzyć o renomie Pucharu Davisa. Osobiście zacieram już ręce z myślą o pojedynkach singlowych: Murray-Janowicz, Radwańska - Watson i Cornet. Pewnie zostanę tutaj skrytykowany przez grono czytające ten tekst, ale nie jestem fanem tenisa pani Williams, więc i pojedynki z jej udziałem puszczam mimo uszu. Wielką stratą dla turniejowej dramaturgii jest uraz Nicka Kyrgiosa. Turniej ten jest naturalnie kolejnym etapem przygotowań (i pewnie aklimatyzacji w słonecznej Australii) do imprezy numer jeden w tej części kalendarza, czyli Australian Open, zatem zrozumiałe jest tu chuchanie na zimne przez Australijczyka.

"Krok" w przyszłość

Uprzedzając przyszłe wydarzenia wydaje mi się, że polska para spokojnie powinna wyjść z grupy z pierwszego miejsca (awansują dwie najlepsze pary), i tam zmierzyć się albo z Amerykanami (Williams, Isner) lub Włochami (Penetta, Fognini). O wyniku tego spotkania zapewne zadecyduje mixt, gdyż Janowicz - o ile nie zabraknie mu motywacji - powinien łatwo odprawić obu panów. Za to Radwańska nie będzie faworytką spotkań z Williams, i ze strasznie niewygodną Włoszką.

Życzenia noworoczne dla bohaterów puchary Hopmana

Jestem przekonany, że każdy z uczestników tego turnieju z uśmiechem na twarzy przyjmie szczere życzenia o odpadnięciu tutaj w pierwszej rundzie, i zwycięstwie w Australian Open. Pisząc te słowa mam w pamięci słowa paru dzieciaków, z którymi miałem przyjemność rozmawiać na temat ich tenisowej przyszłości. Jednym głosem każde z nich życzyło sobie zwycięstwa nie w Mistrzostwach Polski, Igrzyskach Olimpijskich, czy Pucharze Davisa, ale wygranej w Wielkim Szlemie. No bo cóż jest cenniejsze w tenisie od Wielkoszlemowej glorii? Już pani Marion Bartoli daje nam tu znakomitą odpowiedź. Tenisistka ta po wygranej na ojczystych kortach Rolanda Garrosa zwyczajnie zakończyła karierę.