Puchar Narodów Afryki rozpoczęty. Za nami pierwsze spotkania. Kolorowe trybuny, szaleństwo na sektorach, szamańskie bębny i piszczałki to oprawa mistrzostw Afryki. W tym roku turniej odbywa się w Gwinei Równikowej, która podjęła się roli gospodarza po rezygnacji z niej Maroka. Maroko zrezygnowało z organizacji turnieju ze względu na szalejący wirus ebola. Gwinea Równikowa stanęła na wysokości zadania i w trzy miesiące przygotowała cały turniej. Nie brakuje niedociągnięć, ale atmosfera mistrzostw rekompensuje braki organizacyjne. Podobno prezydent państwa - gospodarza mistrzostw, za własne pieniądze kupił 40 tys. biletów wstępu na mecze i rozdał je chętnym. Ładny gest, a przy okazji stadiony są pełne kolorowych kibiców.

16 afrykańskich drużyn rywalizuje w czterech grupach. Niespodzianką jest to, że do turnieju nie zakwalifikowały się trzy drużyny, które w poprzednich mistrzostwach zajęły odpowiednio 2,3 i 4 miejsce. W Gwinei nie ma zatem Libii, Nigerii i Zimbabwe. Obrońcą tytułu mistrzowskiego jest Ghana.

Obecnie turniej jest w fazie gry w grupach. Pierwsze mecze w grupach to raczej przełamywanie tremy i ogrywanie się na turniejowych boiskach. W ośmiu meczach padło dotychczas 18 bramek. Żaden mecz nie zakończył się też bezbramkowo, chociaż remisów mieliśmy aż pięć. Wszystkie zakończone wynikiem 1:1.

Dla Polaków, ze względu na osobę selekcjonera, ciekawe powinny być mecze reprezentacji Mali. To właśnie jej trenerem jest Henryk Kasperczak, który lubi osiągać dobre wyniki z afrykańskimi drużynami, szczególnie w Pucharze Narodów Afryki. Kasperczak prowadził reprezentacje aż czterech afrykańskich reprezentacji w pięciu mistrzowskich turniejach. Jeszcze w 1994 roku z drużyną Wybrzeża Kości Słoniowej zdobył brązowy medal. Następnie z Tunezją zdobył srebrny medal, a w 2002 roku, w czasie swojej pierwszej przygody z drużyną Mali doprowadził ją do najlepszego wyniku w historii tego kraju - na czwarte miejsce mistrzostw Afryki. Dziś Kasperczak ma już 68 lat, a mecz otwarcia tegorocznego turnieju musi uznać za udany. Jego "Orły", bo taki przydomek ma reprezentacja Mali zremisowała z drużyną "Nieposkromionych Lwów", czyli Kamerunem. Mecz zakończył się wynikiem 1:1. W grupie Henryka Kasperczaka, oprócz Kamerunu, grają jeszcze "Słonie" (Wybrzeże Kości Słoniowej) oraz nosząca podobny przydomek drużyna Gwinei (Dumne Słonie Narodowe).W pierwszym meczu tych drużyn także padł remis 1:1.

Wkrótce Puchar Narodów Afryki wkroczy w decydującą fazę meczów grupowych, które wyłonią ćwierćfinalistów. W naszej galerii chcemy pokazać sylwetki piłkarzy, których poczynania warto śledzić na tym turnieju, a także po jego zakończeniu. Są to osobowości, które już wniosły, lub wkrótce wniosą wiele ciekawego do europejskiego i światowego futbolu #piłka nożna