W noc sylwestrową doszło w Ełku do zabójstwa 21-letniego Polaka. Sprawcami są dwaj imigranci z krajów arabskich: 41-letni Algierczyk i 26-letni Tunezyjczyk. Według byłego żołnierza jednostki specjalnej GROM sprawcy działali z premedytacją. „Zadawali ciosy w taki sposób, by pozbawić ofiarę życia” – tłumaczy komandos.

Zabójstwo w Ełku

Do głośnej tragedii w Ełku, w wyniku której zginął 21-letni Polak, doszło w noc z 31 grudnia na 1 stycznia 2017 r. W miejscowym kebab-barze, należącym do imigranta z Algierii, miało wówczas dojść do sprzeczki między obsługą a 21-letnim Danielem R., po której młody mężczyzna miał zabrać dwie butelki napoju i wyjść bez płacenia.

Reklamy
Reklamy

Wówczas 41-letni Algierczyk, będący właścicielem baru oraz kucharz, 26-letni Tunezyjczyk wybiegli za Danielem R., dogonili go i odebrali mu butelki. Między mężczyznami doszło do szarpaniny. W trakcie bójki młody Polak otrzymał kilka ciosów nożem, które okazały się śmiertelne.

Rozruchy i histeria lewicy

Brutalne zabójstwo 21-letniego Daniela stało się przyczyną rozruchów, a ich uczestnicy między innymi dopuścili się zdemolowania baru. Przybyła na miejsce policja zatrzymała ponad 20 osób. Zdarzenie to dało działaczom lewicy powód do rozpętania histerii.

Żaden z nich oczywiście nie raczył pochylić się nad zabitym Polakiem. Nie obyło się za to bez zwyczajowych w takich przypadkach opowieści o "antyislamizmie" i rasizmie. Prym wiodło środowisko skrajnie lewicowej Krytyki Politycznej oraz Gazety Wyborczej.

Reklamy

W tej ostatniej mogliśmy nawet przeczytać wypowiedzi, porównujące wydarzenia w Ełku do... tzw. pogromu kieleckiego. Tymczasem historycy zwracają uwagę, że ów "pogrom" był w istocie prowokacją sowieckich służb.

Sprawcy chcieli zabić i wiedzieli, jak to zrobić

20 maja br. przeprowadzono wizję lokalną, podczas której kucharz i właściciel baru pokazywali, jak doszło do śmierci Polaka. Tunezyjczyk i Algierczyk twierdzą, że jedynie się bronili i nie chcieli zabić Daniela.

Te twierdzenia stoją jednak w sprzeczności z ustaleniami policji i prokuratury. Młody Polak zginął bowiem od ciosów nożem w serce i nerki. "Te ciosy nie miały okaleczyć, ale zabić, bowiem serce i nerki są mocno ukrwione. Zabójcy o tym wiedzieli" - mówi były żołnierz jednostki specjalnej GROM, z którym rozmawiał dziennik "Fakt".

Prokuratura zapowiada, że pod koniec czerwca skieruje do sądu akt oskarżenia. Podejrzanym grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.

źródło: fakt.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Islam #sądownictwo #imigracja