Głównymi punktami programu na dawnym polu bitwy były: pasowanie na oficerów absolwentów podchorążówek, a także przemówienia Bieruta, Roli-Żymierskiego i przewodniczącego Komitetu Wszechsłowiańskiego – generała Aleksandra Semienowicza Gundorowa. Przy sposobności miało miejsce pierwsze nadanie Krzyży Grunwaldzkich pewnej liczbie wojskowych, weteranów ruchu oporu oraz wysoko postawionych cywilów.

Reklamy

Podczas uroczystości grunwaldzkich, a także rozpoczętych tydzień później obrad Krajowej Rady Narodowej sojuszowi ze Związkiem Radzieckim nadano rangę kultu.

Reklamy

Kultu sprawiedliwej, bohaterskiej walki Słowian z odwieczną germańska nawałą. Kultu, z którym dyskutować mógł tylko zaprzaniec i zdrajca. Taka też była, w wyniku wstrząsających zbrodni i szaleństwa hitlerowców, ocena większości polskiej opinii publicznej w kraju.

Przynajmniej przez parę następnych dziesięcioleci była to też linia zgodna z polskim interesem narodowym

W warunkach daleko posuniętego wyniszczenia i osłabienia narodu polskiego, tak pod względem materialnym jak biologicznym Polacy w kraju nie mieli innego wyjścia. Poza współpracą ze Związkiem Radzieckim, zagospodarowaniem byłych wschodnich ziem niemieckich, odbudową centralnych ziem polskich pod kierunkiem partii komunistycznej.

Reklamy

Przy tym reżim komunistyczny w Łodzi (która była w tym czasie faktyczną stolicą Polski) był dość sprytny, aby przynajmniej z początku wykorzystać stworzony zaledwie trzydzieści lat wcześniej przez endecję schemat: „katolicyzm jest nieodłączny od polskości” (Dmowski). Uroczystości grunwaldzkie zaczęły się od odprawienia mszy i patriotycznego kazania. Na tym materiale wideo od 1.05 do 1.08:

Tak więc: ZSRR-Polska-katolicyzm kontra Niemiec-najeźdźca-heretyk! Ten schemat propagandowy zapewnił komunistom dalekie od entuzjazmu, ale powszechne poparcie społeczne przez następne 30 lat. Z kolei na użytek „towarzyszy radzieckich” podkreślano wymiar tego wydarzenia jego oficjalną nazwą: Manifestacja Zjednoczonych Narodów Słowiańskich. Poprzedniego dnia premier Osóbka-Morawski wygłosił przemówienie, którego motywem przewodnim było:.

Reklamy

„My nie chcemy niepodległości na 20 lat, ale na stałe”

„Polska, która by miała miliony obywateli, którzy dzielą zapałkę na 4 części, którzy używają soli bydlęcej - taka Polska nie była by silna. [...] My budujemy nową Polskę, na nowej polityce zagranicznej opartą. Nasza nowa polityka zagraniczna, tj. uświadomienie sobie tego, gdzie jest wróg, a gdzie jest i może być przyjaciel. Przyjaciela dla Polski nie było i nie ma i nigdy nie będzie na zachodzie. [...] Dla nas nowa polityka zagraniczna to jest szukanie i umocnienie przyjaźni z drugim sąsiadem, sąsiadem na wschodzie."

(Rozbudowa sił demokratycznych jest obowiązkiem całego narodu. Przemówienie premiera Osóbki-Morawskiego, „Dziennik Łódzki”, 15 VII 1945, s. 2)

Następnie mówca przeciwstawił się poglądom jakoby również na wschód od swoich granic Polska nie miała przyjaciół. Wskazał na to, że w czasie napaści na Polskę w 1939 zachodni sojusznicy nie przyszli na pomoc. Wskutek błędnej polityki zagranicznej ówczesnego rządu w Warszawie hitlerowcy byli w stanie dokonać ludobójstwa na narodzie żydowskim i polskim.

Historia lubi się powtarzać!

Obecnie jako reprezentantka wschodnich Słowian biorących udział w wielkim starciu w roku 1410 na maszcie pomnika grunwaldzkiego powiewa flaga ukraińska. Gwarancją niepodległości i (utraconej w znacznej mierze na rzecz Unii Europejskiej) suwerenności Polski wobec zakusów imperializmu rosyjskiego ma być sojusz z Ukrainą. Oczywiście również z Litwą. Czy ma to jednak większy, a może znacznie mniejszy sens niż schemat: Polska katolicka z (antykatolickim) ZSRR kontra #Niemcy-Krzyżacy-heretycy? Zaś czy w przypadku skrajnie emocjonalnego upamiętniania walczących zbrojnie z komunistyczną władzą od 1944 nie mamy do czynienia z nowym rodzajem kultu politycznego? Kultu wykluczającego dyskusję, bo można zostać okrzykniętym takim, owakim. #Rosja