Stanisław Michalkiewicz wspominał w rozmowie z Marcinem Rolą swoje pierwsze spotkanie z Lechem Wałęsą. Wspomnienia Michalkiewicza nie stawiają "mędrca Europy" Wałęsy w najlepszym świetle...

Michalkiewicz: 'To po prostu kretyn!'

- Pamiętam pierwsze moje bezpośrednie spotkanie z Lechem Wałęsą. To było w 1990 roku, kiedy już tak zwana "wojna na górze" wybuchła i Wojciech Ziembiński, z którym byłem w konspiracji jeszcze w latach 70., poprosił mnie, żebym go zawiózł do Lecha Wałęsy. Ponieważ niczego nie mogłem mu odmówić, to go tam zawiozłem i on poprosił mnie, żebym mu towarzyszył również przy rozmowie. I to było moje pierwsze, bezpośrednie spotkanie z Lechem Wałęsą.

Reklamy
Reklamy

Byłem po prostu przerażony – mówił Michalkiewicz.

- Mianowicie, czym? – pytał Rola.

- Odniosłem wrażenie, że to po prostu kretyn jest!

- #Lech Wałęsa?

- Tak!

- Dlaczego?

- Po sposobie mówienia. Wie pan, ja się musiałem szczypać. W ogóle nie brałem udziału w tej rozmowie, bo bym mu chyba parsknął śmiechem w twarz. Musiałem się szczypać w nogę, żeby się nie roześmiać. Po prostu sposób mówienia kretyna kompletnego. Tak, że nie miałem złudzeń. Potem, jak wyszliśmy stamtąd, to byłem przerażony.

W dalszej części rozmowy Stanisław Michalkiewicz stwierdził, iż próbował odwieść Ziembińskiego od popierania Wałęsy, ale tamten powiedział mu, że Lech Wałęsa to wprawdzie "prosty robotnik" (stąd niezborny sposób mówienia), ale wart tego, by na niego stawiać. "Jak ktoś chce w coś uwierzyć, to zawsze sobie jakieś uzasadnienie znajdzie" - kwituje publicysta.

Reklamy

Wałęsa: 'Sto tomów mojej walki zniszczono!'

Niedawno Lech Wałęsa udzielił wywiadu znanemu skandaliście Zbigniewowi Stonodze. W rozmowie Wałęsa wystąpił z nową koncepcją na temat swojej przeszłości. Okazuje się, że jacyś źli ludzie zniszczyli dowody heroizmu byłego przywódcy NSZZ Solidarność. "Sto tomów opisanej mojej walki zostało zniszczone!" - żalił się były prezydent.

W tej sytuacji Lechowi Wałęsie nie pozostaje chyba nic innego, niż samemu chwycić za pióro i opisać dzieje swoich heroicznych "bojów" z komuną. Powstałą w ten sposób książkę może zatytułować np. "Moja walka". Po niemiecku to, zdaje się, będzie "Mein Kampf".

źródło: youtube.com

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#Solidarność #Zbigniew Stonoga