Na jednym z portali charytatywnych od dwóch dni ma miejsce zbiórka pieniędzy, których całość ma trafić na konto Sebastiana, 21-latka, którego samochód uderzył w limuzynę przewożącą #Premier polskiego rządu Beatę Szydło.

Pomoc ofiarom wypadków drogowych nie jest niczym, co może budzić wątpliwości natury moralnej, jednak w tym przypadku mamy do czynienia z usiłowaniem zadośćuczynienia głównemu podejrzanemu o sprawstwo tej kolizji, mimo iż postępowanie karne wobec niego wciąż się nie zakończyło.

Zgodnie z zasadą domniemania niewinności - wina młodego człowieka, który prowadził feralne Seicento, nie jest przesądzona.

Sam przebieg kolizji jest przedmiotem debaty najróżniejszych środowisk, jednak to w gestii sądu leży orzeczenie o winie sprawcy wypadku i wszelkie opinie na temat odpowiedzialności za nieszczęśliwe zdarzenie powinny zostać do tego czasu zawieszone.

Reklamy
Reklamy

Czy powodowanie wypadków drogowych powinno być nagradzane?

Do tej pory na poczet nowego samochodu darczyńcy wpłacili około 90 tys. złotych. Wartość zniszczonego w wypadku auta szacuje się na około 5 tys. złotych, zatem jeżeli na konto Sebastiana wpłyną środki ze zbiórek, to po zakupie nowego auta tej samej klasy zarobi on za #wypadek w przybliżeniu 85 tys. złotych. Jeżeli okaże się, że to 21-latek jest sprawcą wypadku, to po opłaceniu kosztów procesu, mandatu i ewentualnej grzywny bardzo prawdopodobne jest, że będzie on w lepszej kondycji finansowej, niż był zanim doszło do zderzenia jego Seicento z rządową limuzyną.

Jak przyznaje autor zbiórki, mieszkający za granicą Rafał Biegun, akcja jest wyrazem sprzeciwu wobec państwa Prawa i Sprawiedliwości. Przedsięwzięcie jest wspierane przez środowiska opozycyjne, a sam wypadek stał się elementem gry politycznej, której stawka właśnie stała się niebezpiecznie wysoka.

Reklamy

Opozycja gra bowiem życiem i zdrowiem obywateli Polski. Jeżeli okaże się, że na byciu sprawcą wypadku drogowego z udziałem przedstawicieli rządu można zarobić znaczące sumy pieniędzy, to nie trudno sobie wyobrazić, że wkrótce znajdą się osoby, które będą chciały ten wyczyn powtórzyć.

Zbiórka pieniędzy dla Sebastiana przed rozstrzygnięciem sądowym sprawy jest zatem naganna z moralnego i zdroworozsądkowego punktu widzenia, gdyż naraża życie i zdrowie przedstawicieli rządu oraz zdesperowanych obywateli, mogących mieć nadzieję na polepszenie swojej kondycji finansowej w wyniku popełnienia czynu zabronionego. Wypłata tych środków powinna być zatem wstrzymana do prawomocnego wyroku, a jeżeli młody człowiek zostanie uznany za sprawcę, muszą one być zwrócone darczyńcom. W myśl zasad państwa prawa, w którym czyny zabronione są karane, a nie nagradzane.

źródło: pomagam.pl, wyborcza.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #PiS