Zabójstwo Polaka wykorzystali lewicowi działacze i dziennikarze do nagonki na Polaków i na obecny rząd. Zanim jeszcze prokuratura zdążyła ustalić jakiekolwiek fakty w sprawie, posypały się oskarżenia o "rasizm" i "ksenofobię", a rozruchy w Ełku zaczęto porównywać do pogromów.

Reklamy

Tragedia w Ełku

Do tragedii doszło w Sylwestra. Według wstępnych ustaleń prokuratury, w kebab-barze miało miejsce zdarzenie, które sprawiło, że sytuacja stała się napięta. Na chwilę obecną pozostaje niejasne, co się tam stało. Po pewnym czasie ofiara, 21-letni Daniel R. wziął z baru dwie butelki napoju i wybiegł bez płacenia. Jego kolega pozostał na miejscu. Za 21-latkiem pobiegł właściciel baru, 41-letni Algierczyk w towarzystwie kucharza, 26-letniego Tunezyjczyka. Dogonili oni Daniela R. i doszło pomiędzy nimi do szarpaniny.

Właściciel baru miał trzymać 21-latka, a kucharz zadawał mu ciosy nożem. Uderzenia okazały się śmiertelne. Później Algierczyk i Tunezyjczyk mieli wrócić do baru. Kolega Daniela R. wrzucił do baru petardę, co we wstępnych relacjach media podawały jako przyczynę ataku z użyciem noża. Wg informacji prokuratury, Daniel R. był wcześniej karany za dwa rozboje oraz groźby. Zabójstwo stało się powodem rozruchów, w trakcie których doszło do zdemolowania baru. Policja zatrzymała 28 osób.

Reakcja lewicy

Jednym z pierwszych którzy zabrali głos w sprawie był profesor UJ, Jan Hartman, który stwierdził, że "antyislamizm" obecnie jest odpowiednikiem "przedwojennego antysemityzmu". Według Hartmana "bez żadnych skrupułów sieje się w narodzie strach przez Arabem, jak dawniej przez Żydem". Celem ma być "zjednanie poparcia dla rządu, który gotów jest bronić nas przed tym wrogiem". Jak to zwykle bywa z wynurzeniami Hartmana, dostało się też Kościołowi katolickiemu.

Niejaki Michał Bilewicz, prof. Uniwersytetu Warszawskiego, związany z lewacką "Krytyką polityczną" zamieścił tweet w języku angielskim: "Ełk, 43 mile od Jedwabnego rasistowskie rozruchy w moim homogenicznym etnicznie kraju".

Z kolei Dominika Wielowieyska z lewicowej "Gazety Wyborczej" winą za zajścia w Ełku oskarżyła Zbigniewa Ziobrę.

Sama "Gazeta Wyborcza" przeprowadziła zaś wywiad z Piotrem Osęką z Polskiej Akademii Nauk, który wydarzenia w Ełku porównał m. in. do... tzw. „pogromu” kieleckiego. Wg Osęki, zajścia w Ełku można porównać do "sytuacji pogromowych" w przedwojennej i powojennej Polsce - w Przytyku, Mińsku Mazowieckim czy Kielcach. Zwłaszcza to ostatnie porównanie jest ciekawe, bo - o czym pisze chociażby profesor Jerzy Robert Nowak - w Kielcach nie doszło do żadnego "pogromu", lecz do ubeckiej prowokacji, która miała odwrócić uwagę świata od sfałszowanego przez komunistów referendum. Dalej Osęka opowiada, że "język pogromowy" narastał od lat, zaś PiS "podłączyło się w kampanii wyborczej pod tę nienawiść" i dzięki temu wygrało wybory.

Jak widać, zabitemu Polakowi żaden z wybitnych lewicowych "myślicieli" nie poświęcił ani chwili uwagi.

źródło: wyborcza.pl, polsatnews.pl, wprost.pl, twitter.com

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Lewica #tragedia w Ełku