Jak wynika z niedawnego raportu Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, statystyczny Polak przepracował w ubiegłym roku średnio 1963 godziny, a wynik ten jest najwyższym od sześciu lat. Tradycyjnie jednymi z najbardziej zapracowanych są Azjaci - w czołówce badania OECD znaleźli się ponownie Koreańczycy, ale to wcale nie oni stanęli na czele rankingu. Okazuje się, że nacją, która na pracę poświęca obecnie najwięcej czasu są Meksykanie (średnio 2246 godzin), a nawet posądzani o lenistwo i wygodne życie na kredyt Grecy. Dużo mniej od Polaków pracują za to Holendrzy, Norwegowie czy Francuzi, i to o kilkaset godzin rocznie.

Praca, praca i praca...

Polską pracowitość doceniają na Zachodzie. Emigranci zarobkowi z Polskichwaleni za swoje umiejętności, doświadczenie i fach w rękach oraz za to, że nie boją się żadnej pracy. To fakt, mało kto bez ciężkiej pracy się u nas dorobi, na szczęście jako #społeczeństwo z roku na rok bogacimy się. Ma to też swoje minusy - coraz więcej osób z depresją, uzależnionych od pracy, zaniedbujących rodziny i siebie dla poprawy efektywności i wyników. Tym bardziej, że czas pracy wciąż nie przekłada się u nas na wydajność. Pracownicy rozliczani są z realnych efektów swojej pracy, a polscy pracodawcy nie mają jeszcze skutecznych powszechnych narzędzi, pozwalających mierzyć efektywność aktywności zatrudnionych i poprawiać jej wynik przy zmniejszeniu liczby godzin pracy.

Co istotne - fakt przebywania przez niektórych z nas w pracy wcale nie oznacza, że tak naprawdę pracujemy. Polacy nauczyli się "brać robotę, jaka jest", szczególnie w czasach, gdy stopa bezrobocia była jeszcze wysoka. Skutkiem tego wielu naszych rodaków chodzi do pracy, która ich nie satysfakcjonuje, a czasem wręcz nudzi. Gdyby poprawić efektywność pracy przeciętnego Polaka, przy takim samym efekcie pracy musiałby on spędzać w firmie zdecydowanie mniej godzin. Niestety, nauka kultury pracy jeszcze długa przed nami.

Niewątpliwie problemem jest również to, że wielu pracodawców nie traktuje jeszcze swoich pracowników jak swojego najcenniejszego zasobu. Człowiek i jego wiedza oraz doświadczenie wciąż nie są dla pracodawców najważniejsze. Większość pracodawców nie wie nic o mocnych stronach swoich pracowników, dzięki którym mogłaby ich pracę wykorzystać znacznie lepiej i efektywniej. Kultura pracy w tym zakresie mocno u nas kuleje.

Pracować mądrzej, nie więcej

Choć pracujemy coraz więcej, to i tak nieco mniej niż nasi ojcowie. Tyle, że w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat radykalnie zmieniło się otoczenie pracy. Pracujemy mniej, ale w warunkach dużo większego stresu i nacisku psychicznego, w dużo bardziej wymagającym środowisku. Duża konkurencja na rynku pracy też robi swoje. Trudno się zatem dziwić, że wielu z nas pracę przedkłada ponad wszystko, wychodząc z założenia, że teraz czas na pracę i "dorobienie się", potem będzie czas na przyjemności. Takie podejście na dłuższą metę odbija się nie tylko na zdrowiu fizycznym, ale również kondycji psychicznej, a ta z kolei przekłada się na efektywność pracy. Efektywność spada, więc pracować trzeba więcej - niebezpieczne błędne koło.

Jak się ma do tego wszystkiego prognoza Johna Keyensa z 1930 roku, że w 2030 roku ludzie będą pracować po 15 godzin tygodniowo? Fakt, postęp technologiczny coraz większy, ale jakoś pracy od niego ludziom nie ubywa. Może to i dobrze, wszak to nie najważniejszy, ale bardzo istotny element w życiu.

źródło: money.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #praca #finanse