Wielu spośród nas napotyka ten problem, nie wszyscy radzą sobie jednakowo. Wiadomo, dzisiejszy postęp technologiczny, profesjonalizm próbujący poradzić sobie z każdym zjawiskiem, postęp medycyny podejmujący, lub usiłujący podjąć każde wyzwanie. Wymagające środków i nakładów, które zwykle znajdują się. A znajdują się tam, gdzie zawsze. W pracy ponad ludzkie siły, w profesjonalizmie, w ofiarności, której nigdy nie brak we wnętrzu człowieka. Z drugiej jednak strony słychać starą zasadę: ubogich nigdy wśród nas nie zabraknie. Jest to czasem temat wstydliwy i niechętnie poruszany, jednak może coraz chętniej finansowany. Bo przecież liczy się młodość, siła, sukces. A może tu trzeba mieć przede wszystkim wnętrze? Widzieć tych ubogich, potrzebujących? A jeśli widzi się ich wszędzie? Bo nigdy ich nie zabraknie? I jedno i drugie jest prawdziwe. 

Ciągła potrzeba ofiarności

Liczy się zatem specjalizacja – jak dziś niemal we wszystkim. Ciągle liczy się pomoc, niezależnie od rodzaju - pomoc rzeczowa, charytatywna, finansowa czy psychologiczna. Może trochę zmieniła się z czasem filozofia pomocy. Łatwiej jej udzielać, jeśli przynosi korzyści po obu stronach, zarówno biorcy tej pomocy, jak i jej dawcy. Dla tego pierwszego sprawa jest jasna. Są sytuacje gdy każdy ślad pomocy, nawet ciepłe, życzliwe słowo, milcząca obecność, bardzo liczy się. Dla drugiego jest to często jakaś nagroda za wysiłek, za ciężką pracę. Jednak z reguły ta nagroda to zwykłe "dziękuję" albo radość z obserwowanych, nawet niewielkich skutków tej pomocy.

Niszowy cel

Fundacja OLEŃKA działa od kilku lat - działa, pomimo częstych wątpliwości wielu osób. Dziś, gdy jej celem jest pomoc charytatywna dla skrajnie potrzebujących, gdy celem jest pomoc finansowa dla chorych onkologicznie matek samotnie wychowujących dzieci, gdy nawet wśród lekarzy onkologów dały się słyszeć głosy, że ten cel jest źle zaprojektowany, pomimo różnych wątpliwości osób najbardziej zaangażowanych (podobno wątpliwości świadczą o procesach myślowych), Fundacja działa i pracuje. Realizuje cele, do których została powołana. Obecnie ma kilkudziesięciu podopiecznych, dalsze plany rozwojowe, realizowane z uporem przez osoby, które ją zakładały - często osoby ciężko dotknięte przez przeszłość i czujące całą nowoczesną filozofię pomocy. Osoby wiedzące, że oprócz korzyści materialnych, które ta pomoc przynosi, oczywiste są też korzyści postmaterialne. Czy te drugie są trudniejsze do osiągnięcia? Pytanie bez odpowiedzi, a może odpowiedź prosta. Tak, nie trzeba się z nimi spieszyć, na pewno nie wszędzie są pierwszą potrzebą, ale są. Zakłada je człowieczeństwo.

Trzeba raczej myśleć przede wszystkim o podopiecznych, o ich bardzo trudnej często codziennej sytuacji. O tym, ze może łatwiejsze jest dziś leczenie, niż wychodzenie z biedy. Biedy często nie zawinionej, może odziedziczonej, może czasem wywołanej nieporadnością, straszną chorobą, innymi przyczynami. Nie może dziś być wykluczonych. Może dobrze, że niezwykle istotny społecznie cel Fundacji OLEŃKA, cel jasny i wielokrotnie spotykający się też z uznaniem, zrozumieniem i co najważniejsze - cichym błogosławieństwem tych samotnych kobiet, ma oddźwięk niezbyt liczny, ale jednak szerszy niż dwa lata temu było to zakładane.

Pragnę złożyć gorące podziękowania Pani Małgorzacie Czyżowskiej z Krakowa. Dyskusja na ławeczce w Galerii Krakowskiej była bardzo inspirująca.

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #fundacje #pomaganie #non profit