Rewolucja przemysłowa numer 3 miała zwiększyć efektywność procesów produkcyjnych i doprowadzić do produkowania jak największych ilości dóbr, przy jednoczesnej minimalizacji kosztów produkcji. Jeszcze zanim zdążyła ona zawładnąć szeroko pojmowaną branżą produkcyjną, pojawiły się spekulacje i doniesienia - na ile przełoży się na likwidację miejsc pracy i czy w ogóle czynnik ludzki jeszcze będzie się liczył.

Obawy o utratę pracy i zastąpienie ludzi maszynami okazały się na szczęście bezpodstawne. Mimo, iż pewne zawody wyginęły to pojawiły się inne, wymuszone unowocześnieniem procesów produkcyjnych. Obecnie obawy przed utratą pracy na rzecz robotów znów przybierają na sile. Powodem tych obaw jest nadchodząca kolejna rewolucja przemysłowa, tym razem opatrzona numerem 4.

Czy robot odbierze pracę człowiekowi?

Nowa rewolucja przemysłowa ma doprowadzić do większej integracji ostatecznego odbiorcy dóbr (klienta) z ich producentem. Nadal liczyć się będzie niski koszt wytworzenia dobra danego rodzaju, niemniej ważniejsze niż nakłady produkcyjne ma być dopasowanie cech produktu do potrzeb indywidualnego klienta. Odbywać się to będzie za pomocą specjalnych sensorów, robotów autonomicznych i innych technologii, które pojawią się w procesie produkcji. Duży w tym udział ma wziąć tzw. rozszerzona rzeczywistość. Po nowej rewolucji przemysłowej człowiek w procesie produkcji ma przestać być zwykłym robotnikiem, a stać się ekspertem - nadzorcą pracy robotów, maszyn i urządzeń inteligentnych.

Nietrudno się dziwić pytaniom, czy i na ile roboty będą w stanie zastąpić człowieka i czy nie wyeliminują go ze wszystkich etapów procesu produkcyjnego. Dziś wydaje się to jeszcze zbyt odległą przyszłością, niemniej postęp technologiczny jest tak szybki, że nie można tego wykluczyć. Eksperci podkreślają, że rewolucja przemysłowa 4.0 ma przynieść gospodarce same korzyści, ale przede wszystkim przynieść je ma konsumentowi. Tymi korzyściami dla konsumenta ma być dostosowanie produktu do jego indywidualnych wymagań, preferencji czy potrzeb w znacznie krótszym czasie niż obecnie i po niższych kosztach. W praktyce już dziś można np. zamówić sobie samochód z indywidualnym pakietem wyposażenia, jednakże tak wyposażony samochód jest z reguły droższy niż z wyposażeniem seryjnym, dłuższy jest także czas oczekiwania na jego odbiór. Tymczasem po rewolucji przemysłowej 4.0 koszt takiego samochodu wcale nie będzie wyższy niż tego z produkcji seryjnej i nie trzeba będzie dłużej na niego czekać.

Coś, co jeszcze niedawno było zaledwie gadżetem czy nowinką technologiczną, niebawem będzie czymś oczywistym i powszechnie dostępnym. Jeśli jeszcze niedawno wrażenie mogła robić koszulka z sensorami, analizującymi np. rytm pracy serca, to już niebawem będzie ona powszechnie dostępna. Takie są założenia nadchodzącej rewolucji przemysłowej.

Rewolucja przemysłowa 4.0 - człowiek nadal będzie się liczył

Automatyzacja i robotyzacja procesów produkcyjnych nie spowodują, że czynnik ludzki stanie się zbędny. Znikną niektóre zawody, pojawią się kolejne. Wymagać to będzie oczywiście podjęcia przez człowieka odpowiednich działań. Skończyły się czasy wyuczonych na całe życie zawodów. Jeśli kasjerka będzie zbędna, bo inteligentna taśma sama zeskanuje ceny produktów a maszyna licząca przyjmie pieniądze i wyda resztę, to przecież nie oznacza to, że niektórym osobom nie trzeba będzie w tych automatycznych zakupach pomóc. Kasjerka przestanie być kasjerką, stanie się osobą nadzorującą i asystującą.

Przeprowadzane obecnie badania pokazują jednoznacznie, że rewolucja przemysłowa przyniesie znacznie więcej miejsc pracy, niż zostanie ich zlikwidowanych na skutek postępu technologicznego. Problemem może zatem nie być brak pracy, ale brak wykwalifikowanych pracowników do jej podjęcia.

źródło: polskieradio.pl, hbrp.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#technologia #praca #gospodarka