Rząd premiera Matteo Renziego rusza na wojnę z lenistwem, które stanowi prawdziwą plagę wśród urzędników administracji publicznej we Włoszech. Wkrótce ma się to zmienić, a batem na leni ma być możliwość zwolnienia w ciągu 48 godzin. Wprowadzenie takiego rozwiązania postuluje rząd. 

Urzędnicy odbijają karty zegarowe i… wychodzą z pracy

We włoskich urzędach powszechną praktyką jest odbijanie przez pracowników karty zegarowej (za siebie, ale także za kolegów) i natychmiastowe wychodzenie z pracy. Aby ukrócić ten proceder w wielu instytucjach zainstalowano ukryte kamery, które mają rejestrować przypadki uchylania się od pracy. Dało to szybkie efekty – np. w San Remo przyłapano kilkudziesięciu pracowników urzędu miejskiego notorycznie uchylających się od pracy. Zarzucono im oszustwo oraz przywłaszczenie pieniędzy publicznych.

W slipach do pracy, czyli ‘ciężka’ dola strażnika miejskiego

Za symbol lenistwa włoskich urzędników może posłużyć nagranie, przedstawiające strażnika miejskiego ubranego jedynie w slipy i podkoszulkę, który odbija kartę zegarową, a następnie wraca do służbowego mieszkania, mieszczącego się w tym samym budynku, co jego miejsce pracy. Z kolei rok temu, w noc sylwestrową w pracy nie zjawiło się aż 83 % funkcjonariuszy rzymskiej straży miejskiej, którzy mieli mieć wtedy patrole. Strażnicy tłumaczyli swą nieobecność nagłą chorobą. Równie nagłe było ich wyzdrowienie, bo - jak przypomniała prasa - po sylwestrze „chorzy” natychmiast wrócili do pracy.

Takim i podobnym praktykom zamierza położyć kres gabinet Matteo Renziego. Włoski rząd chce, aby urzędników uchylających się od świadczenia pracy można było zwolnić w ciągu 48 godzin (obecnie procedura zwolnienia trwa średnio ok.102 dni). Przeciwko wprowadzeniu takiego rozwiązania protestują związki zawodowe.

Polska: rośnie armia urzędników

W naszym kraju większym problemem, niż lenistwo urzędników jest ich liczebność. Obecnie oficjalnie mamy prawie 450 tys. urzędników różnych szczebli. Dla porównania – w roku 1989 w administracji publicznej pracowało 160 tys. osób. W ostatnim piętnastoleciu najwięcej urzędników zatrudniły rządy SLD i PO (obydwie partie rządziły w koalicji z PSL), które powiększyły zatrudnienie w administracji odpowiednio o 67 i 60 tys. osób.

Utrzymanie armii urzędników to gigantyczny wydatek. Dla przykładu można wskazać, że w l. 2011 - 2014 utrzymanie samych tylko samorządów, w których zatrudnionych jest 260 tys. osób, kosztowało nas 50 mld zł.

źródło: wpolityce.pl, wp.pl, dziennik.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#praca #społeczeństwo