18.04.2016 roku (w najbliższy poniedziałek) rozpoczynają się egzaminy gimnazjalne. Uczniowie i ich rodzice drżą. Od wyników, jakie gimnazjaliści uzyskają na egzaminach, zależy to, czy będą mieli szansę dostania się do prestiżowych szkół licealnych. Średnia wyników z egzaminów w granicach 90% daje im nadzieję dostania się do liceów z pierwszej dwudziestki rankingu „Perspektyw”. Ukończenie takich, elitarnych szkół średnich jest gwarancją zajęcia wysokiej pozycji w rankingach podczas rekrutacji na najbardziej oblegane i prestiżowe studia w najlepszych polskich szkołach wyższych. Uczęszczanie do niektórych liceów - takich, jak III LO im. Marynarki Wojennej w Gdyni lub XIII LO w Szczecinie (najlepsze liceum w Polsce) - otwiera młodym ludziom bramy do studiów w Oxfordzie i Cambridge. Wynik z egzaminu gimnazjalnego decyduje w wielu wypadkach o dalszych losach życia młodego człowieka. W wieku 25 lat absolwent gimnazjum będzie mógł pracować na zmywaku w Warszawie lub znajdzie posadę jako bankier w londyńskim City.

Likwidacja gimnazjów

Rząd Beaty Szydło zapowiedział likwidację gimnazjów. Najprawdopodobniej w 2017 roku z grafików szkolnych zniknie egzamin gimnazjalny. Taka zmiana na rynku edukacyjnym spowoduje to, iż okręgowe komisje egzaminacyjne nie będą musiały przygotowywać testów gimnazjalnych oraz organizować procedury ich sprawdzania. System nie będzie już potrzebował egzaminatorów gimnazjalnych i specjalistów od wymyślania pytań egzaminacyjnych. Zadania OKE zostaną ograniczone do przeprowadzenia egzaminów maturalnych. Pisowska rewolucja edukacyjna będzie więc skutkowała masowymi redukcjami pracowniczymi w okręgowych komisjach egzaminacyjnych. Czy w związku z prognozowaną utratą pracy, specjaliści od układania zadań egzaminacyjnych, np. z matematyki, zafundują „pot i zgrzytanie zębów” uczniom ostatniej klasy gimnazjum?

Ewentualny pogrom gimnazjalny wznieci wśród rodziców reakcje niezadowolenia, a nawet wściekłości, w stosunku do MEN. Na portalach społecznościowych, pojawią się memy wzmacniające postawy dezaprobaty wobec pisowskiego rządu. Za niepowodzenia uczniów na egzaminie gimnazjalnym będzie można obciążyć Kaczyńskiego – „rząd celowo nakazał ułożenie tak trudnych pytań egzaminacyjnych, żeby pogrążyć rodziców sympatyzujących z Komitetem Obrony Demokracji”.

Czy Pis wznieci antygimnazjalną rewoltę

Bardzo słabe wyniki uczniów na egzaminie gimnazjalnym mogą pogłębić w umysłach ich rodziców przekonanie o konieczności likwidacji gimnazjów. Wzrost poziomu zróżnicowania wyników z testów gimnazjalnych wzmacnia bowiem niechęć społeczną do instytucji gimnazjum. Z kolei im poziom trudności egzaminu jest wyższy, tym zróżnicowanie wyników jest wyższe. Aby wywołać społeczną, głeboką niechęć do gimnazjów wystarczy więc radykalnie podnieść poziom trudności egzaminu gimnazjalnego

#PiS zapowiadał w kampanii wyborczej do Sejmu likwidację gimnazjów. Aby uzyskać poparcie dla swojego postulatu, stratedzy edukacyjni partii rządzącej mogą więc celowo podnieść poziom trudności pytań w testach gimnazjalnych, aby osiągnąć skutek w postaci wysokiego zróżnicowania wyników uzyskanych przez uczniów na egzaminach. Ten efekt można łatwo uzyskać, układając takie zadania na teście z matematyki, które przyprawią każdego ambitnego ucznia i każdą uczennicę o palpitację serca, pot na czole, „wytrysk krwi z nosa” lub „przedwczesną miesiączkę”.

Puenta

Likwidacja gimnazjów ma przede wszystkim blokować procesy wyłaniania się w społeczeństwie środowisk elitarnych intelektualnie. Funkcjonowanie ich zagraża bowiem pozycji kapłanów katolickich jako społecznych autorytetów. Dlatego też pisowska rewolta antygimnazjalna jest jednym z najważniejszych celów strategicznych partii Kaczyńskiego. PiS jest partią, która skutecznie realizuje swój fundamentalny cel klerykalizacji przestrzeni publicznej w naszym kraju. Dlatego prawdopodobieństwo, iż w tym roku dojdzie do "rzezi gimnazjalistów", jest bardzo wysokie. „Gimbaza” powinna drżeć. #szkoła #rodzicielstwo