Najbardziej rozpoznawalnym polskim ruchem patriotycznym jest ONR (Obóz Narodowo-Radykalny) znany zgodnie ze swoją nazwą z radykalnych posunięć, jak np. spalenie kukły Żyda na wrocławskim rynku. Inicjatywa skupia także środowiska kibicowskie, jednoznacznie kojarzone w Polsce z tzw. bojówką. Z tego też powodu większość ludzi inteligentnych, wykształconych z widokami na karierę nie identyfikuje się z ONR-em zupełnie, choć potwierdza, że bliskie im są te wartości, do których ONR odwołuje się na swoich stronach. "Obóz Narodowo-Radykalny jest ruchem społecznym skupiającym młodych Polaków, którym bliskie są takie wartości jak Bóg, Honor, Ojczyzna, Rodzina, Tradycja i Przyjaźń" - czytamy na stronie ONR-u.

Dobre opakowanie nie wystarczy

Jakkolwiek pięknie to brzmi, mało kto wie, jak bardzo sam ONR jest wewnątrz podzielony! Poszczególne brygady rywalizują ze sobą, kopiąc się po kostkach! "Wiadomo, że każdy chce iść coraz wyżej w hierarchii i być bardziej znany (...), ale potrafimy się zjednoczyć i działać razem np. organizując Marsz Niepodległości czy odsuwając zagrożenia dla ruchów patriotycznych na terenie Polski" - powiedział pragnący zachować anonimowość członek Brygady Mazowieckiej. O jakich zagrożeniach jest mowa nie wspomniał.

Sprawa nieudanej demonstracji Pegidy Polskiej we Wrocławiu  odbiła się szerokim echem wśród polskich patriotów. Tworzący ją Polacy na co dzień mieszkają za granicą, w krajach najbardziej dotkniętych bakterią multikulturalizmu, czyli w Niemczech i w Szwecji. Można więc powiedzieć, że znają problem islamizacji od środka i mają wiedzę o skutkach wprowadzenia do kraju muzułmańskich przybyszy. Polacy mieszkający w kraju znają ten problem tylko z relacji TV oraz doniesień prasowych, nie zawsze obiektywnych. W ślad za tym miała iść planowana na 6 lutego br. demonstracja we Wrocławiu. Temat od razu podchwyciła Gazeta Wyborcza, publikując tekst  "Hejt wychodzi na ulice". Natychmiast skontrowano tekst artykułem Nie taka PEGIDA straszna, jak ją pewna gazeta maluje.

Demonstracji nie będzie

W tym samym czasie wrocławskie środowiska patriotyczne przypuściły frontalny atak na polskich narodowców! Na stronie wydarzenia dzień przed planowaną demonstracją pojawiła się intrygująca i powściągliwa informacja "Wczoraj w nocy otrzymaliśmy telefon od osoby blisko związanej z Ruchami Kibicowskimi we Wrocławiu. Poinformowano nas, że żadna demonstracja Pegidy się nie odbędzie". Nawet GW była zaskoczona takim obrotem sprawy, publikując kolejny artykuł "Wrocław bez Pegidy".

To z pozoru dziwne wydarzenie łatwo można wytłumaczyć, biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności. Roman Zieliński, znany wrocławski działacz, dumnie na swoim blogu donosił o "swoim sukcesie" przepędzenia Pegidy z Wrocławia. Również podporządkowany mu ONR nie wyłamał się z nałożonego przez niego veta w tej sprawie. Co kierowało naprawdę wrocławskimi środowiskami mieniącymi się patriotycznymi? Z Pegidą, która odwołuje się do tożsamości europejskiej oraz włącza się do wielkiej gry o suwerenność może się identyfikować niemal każdy przeciętny człowiek, od sprzątaczki do uniwersyteckiego wykładowcy. I w tym tkwi jej siła i sukces, gdyż organizacja gromadzi coraz większe rzesze zwolenników w całej Europie. Ludzi przyciąga też fakt, że mogą czynnie brać udział w tworzeniu organizacji.

PEGIDY w Polsce już nie ma

Kilka dni temu na stronie Pegidy Polskiej pojawiła się informacja, że stowarzyszenie zmienia nazwę na PRESJA - Pospolite Ruszenie Europejskiego Społeczeństwa Jako Antysystemowcy. Czym zatem jest PRESJA? Wystarczy prześledzić stronę internetową Stowarzyszenia aby stwierdzić, że do edukowania i wspierania Polaków przed jarzmem islamizacji dodano odważnie temat globalizacji naszego kontynentu. PRESJA idzie więc z duchem czasu, odpowiadając na potrzeby polskiego społeczeństwa. Kto tym razem stanie im na drodze?

Źródła: onr.com.pl, Facebook

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#Islam #patriotyzm